Przed meczem trener lidera tabeli Ireneusz Pietrzykowski żartował, że dla jego zespołu to będzie wyprawa na „ulubiony teren”. Wiadomo od lat, że nikomu nie gra się łatwo z Czarnymi. Wielu faworytów przekonało się o tym w ostatnich sezonach.
Czterech nieobecnych
Goście mogli się tym bardziej obawiać, że pojechali na spotkanie w mocno przetrzebionym składzie. Z powodu nadmiaru kartek zabrakło: Maksymiliana Banaszewskiego, Pawła Koncewicza-Żyłki, no i jeszcze Rafała Jakubowskiego. Na dodatek, z powodu urazu pleców niezdolny do gry był Maks Cichocki. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego.
– W piątek podczas treningu truchtał już sam. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będzie mógł już wrócić do normalnych treningów – mówi trener Pietrzykowski.
A jak wyglądały zawody w Połańcu? Działo się niewiele, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jedną „setkę” z kilku metrów zmarnował Paweł Tomczyk. W drugiej części spotkania okazji było więcej i obie drużyny mogły pokusić się o bramki. Po stronie przyjezdnych pudłowali: Lionel Abate, Szymon Maszkowski oraz Jakub Kuzdra. Czarni też nie byli w stanie pokonać Adama Wilka, więc obie ekipy dopisały do swoich kont po punkcie.
– Chyba remis jest zasłużony. Pierwsza połowa była bardzo zamknięta, praktycznie bez sytuacji. My mieliśmy tylko szansę Pawła Tomczyka. Po przerwie miejsca było troszkę więcej i z obu stron pojawiły się jakieś okazje. Mogliśmy coś strzelić, ale trzeba przyznać, że gospodarze również. Wiadomo, że graliśmy o zwycięstwo. Z drugiej strony to ciężki teren, a pewnie wszystko wyglądałoby bardzo podobnie nawet, gdybyśmy mieli do dyspozycji zawodników, którzy pauzowali za kartki plus Maksa Cichockiego. Brakowało nam ważnych piłkarzy i to jest fakt. Drużyna dobrze sobie jednak poradziła, a z przebiegu meczu trzeba przyjąć ten remis. To był taki mecz, że kto pierwszy zdobyłby gola, ten zgarnąłby trzy punkty – dodaje trener Pietrzykowski.
KSZO znowu bliżej
Lider tabeli grupy czwartej Betclic III ligi od dawna się nie zmienił. Praktycznie co tydzień rośnie lub maleje za to przewaga Chełmianki nad grupą pościgową. Przed tygodniem biało-zieloni wyprzedzali najgroźniejszych rywali o siedem punktów. W sobotę swoje spotkanie wygrał jednak KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Dzięki temu „Kszoki” znowu zbliżyły się do Chełmianki. To samo po zwycięstwie nad Naprzodem Jędrzejów (aż 4:0) zrobiła również Wisłoka Dębica. Obie ekipy mają po 26 punktów, a Paweł Tomczyk i spółka 31.
Za tydzień do Chełma przyjedzie Korona II Kielce. Zawody zostaną rozegrane w sobotę, 24 października (godz. 14).
Czarni Połaniec – Chełmianka 0:0
Chełmianka: Wilk – P. Cichocki, Krawczun, Wiatrak, Kuzdra, Idziak (65 Bahonko), Maszkowski, Urban, Tomczyk (65 Kucharczyk), Abate, Wójcicki.


Komentarze