Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Jak nasz Adam pięknie lata!

Być osiemdziesiąt kilometrów od Villach i nie zobaczyć Adama? Uznaliśmy, że to wręcz niemożliwe. Dlatego zamiast spędzić ostatni dzień wczasów na nartach, w minioną sobotę pojechaliśmy oglądać Puchar Świata. I nie żałowaliśmy! Chyba po raz pierwszy podczas pobytu w Austrii - a przyjeżdżamy tu zimą już od wielu lat - byliśmy dumni, że jesteśmy z Polski.
Jak nasz Adam pięknie lata!
Uśmiechnięta mina Adama mówi wszystko: to był kolejny skok, o jakim rywale mogą tylko pomarzyć
Część grupy już w czwartek zrobiła w Villach rekonesans. Pojechali pod skocznię, obejrzeli dokładnie widownię, przygotowane parkingi. Wrócili zniechęceni. - Bez sensu. Trzeba iść daleko... I tak nic nie zobaczycie... - marudzili po powrocie. Nas jednak trudno było zniechęcić. Szczególnie Jacka Mirosława, naszego fotoreportera, który chciał zrobić ciekawe zdjęcia. Wbrew opiniom części grupy, austriacka organizacja zdała egzamin. Samochody sprawnie kierowano na miejsca na parkingach, droga pod skocznie wcale nie była długa. Na Ski Arenie w Villach byliśmy więc już w połowie skoków próbnych. Po drodze spotykamy Polaków. Nietrudno rodaków odróżnić, bo każdy ma jakiś narodowy akcent - chorągiewkę, szalik albo przynajmniej wymalowaną białą i czerwoną szminką polską flagę na twarzy. Bilety kosztują 120 szylingów (około 31 zł), dzieci do lat szesnastu wpuszczane są za darmo. Zaczepiają nas Polacy, którzy na skoki przyjechali z nieodległych od Villach Włoch. - Ludzie, sprzedajcie szylingi, bo nie chcą za bilety w lirach - proszą. Nie wyobrażają sobie, że mogliby nie wejść i nie obejrzeć Małysza. Sprzedajemy, bo solidarność narodowa jest w tym momencie najważniejsza. Tu wreszcie Polacy nie patrzą na siebie wilkiem i nie udają, że przybyli z odległych kontynentów. To też zasługa Adama.. nie wychodzą najlepiej. Małysz skacze zaledwie 84 metry i jest na 24 pozycji. Polacy stojący obok są załamani. Pocieszamy ich, że to dopiero przygrywka, że konkurs jeszcze się nie zaczął. Niektórzy nie chcą wierzyć. Przekonuje ich dopiero pokazanie programu zawodów. Oddychają z ulgą. Jest chwila przerwy. Oglądamy stoiska, na których nie brak polskich akcentów. Można kupić naszą flagę lub biało-czerwoną czapeczkę z napisem \"Adam”. Są też trąbki, kołowrotki, żeby było czym zagrzewać zawodników do dobrego lotu. Obok bary - Austriacy piją dużo piwa, nie widać jednak, żeby ktoś się upił. Natomiast niektórzy z naszych kibiców są już nieźle podchmieleni. Na szczęście są to wyjątki. Pierwsze skoki nie wzbudzają wielkich emocji. Wiadomo, że sensacji raczej nie będzie. Komentator zagrzewa publiczność. Gdy tylko na skoczni pojawia się Austriak, natychmiast w ruch idą trąbki i kołowrotki. Na szczęście nie ma tłumów, więc widać wszystko bardzo dokładnie. Czekamy na Adama. Skacze numer 47 potem 48. Małysz jest pięćdziesiąty. Napięcie rośnie. Nie tylko wśród nas. Jego wyczynów są równie ciekawi Austriacy. Wreszcie komentator zapowiada Małysza. Określa go jako \"super star”, na dole słychać brawa, okrzyki. Polskie flagi i transparenty wędrują do góry. Patrzymy na skocznię. Ląduje daleko za punktem krytycznym. 99,5 metra - rekord skoczni w Villach pobity! Jesteśmy tacy dumni! Już wiadomo, że nikt Adama nie pokona! Druga seria potwierdza przewagę Małysza nad rywalami. Znowu pierwszy! Warto było to zobaczyć i przeżyć te emocje. A nazajutrz stanęli na podium czterej polscy skoczkowie: Adam Małysz, Robert Mateja, Wojciech Skupień i Łukasz Kruczek, którzy zajęli drużynowo trzecie miejsce. To pierwszy w historii Pucharu Świata tak dobry wynik polskiego zespołu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama