Adam Małysz zajął czwarte miejsce w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich, który odbył się
w szwajcarskim Engelbergu. Polak skoczył 133,5 i 135,5 m i uzyskał łączną notę 278,7 pkt. W niedzielę zrekompensował sobie delikatne potknięcie (do którego przyczynili się sędziowie) zwycięstwem w znakomitym stylu. Było to czwarte tegoroczne,
a osiemntaste w karierze zwycięstwo Małysza.
16.12.2001 22:39
W sobotę wygrał Niemiec Stefan Hocke, drugi był jego rodak Sven Hannawald, a trzeci Fin Matti Hautamaeki. W pierwszej serii konkursu najlepszy okazał się młody Fin Veli-Matti Lindstroem, który skacząc 134,0 m pobił rekord skoczni należący do Bjoerna Einara Romoerena. 3 stycznia 1999 r. Norweg podczas zawodów o Puchar Interkontynentalny uzyskał odległość 132,5 m. Lindstroem niezbyt długo mógł cieszyć się rekordem. Skaczący zaledwie kilka minut później 19-letni Stefan Hocke wyrównał osiągnięcie Fina. Przed skokiem Adama Małysza tylko tym dwóm zawodnikom udało się poprawić stary rekord Romoerena. Polak był trzecim skoczkiem, który pokonał granicę 132,5 m. Obrońca Kryształowej Kuli uzyskał odległość 133,5 m i tracił do Lindstroema zaledwie 2,4 pkt. W przerwie pomiędzy seriami zmieniły się warunki atmosferyczne. Większość zawodników uzyskiwała dalsze odległości niż przy pierwszych skokach. Świadectwo dał temu skaczący jako dziewiąty od końca Amerykanin Alan Alborn, który pobił ustanowiony w pierwszej serii rekord skoczni i to aż o trzy metry. Ten sam wynik – 137,0 m – uzyskał skaczący tuż za nim Szwajcar Simon Ammann. Polak oddał daleki drugi skok, jednak niezbyt dobrze wyszło mu lądowanie. W konsekwencji za odległość 135,5 m uzyskał od sędziów dość niską (zdaniem wielu – zdecydowanie za niską!) notę i nie zdołał wskoczyć na podium.
Różnice punktowe pomiędzy pierwszymi sześcioma zawodnikami konkursu w Engelbergu były minimalne. Szóstego w klasyfikacji Alborna dzieliło od Hockego tylko 1,8 pkt, czyli około metra.
W niedzielę po pierwszej serii klasyfikacja czołowej trójki była odwrotna do ostatecznych wyników konkursu. Małysz atakujący z trzeciej lokaty poszybował najdalej ze wszystkich, na odległość 134,5. Drugi w klasyfikacji Szwajcar Ammann wylądował cztery metry bliżej, więc mógł myśleć co najwyżej o drugiej pozycji. I tak się stało, gdyż liderujący Austriak Koch skoczył zdecydowanie krócej (126,5), spadając na trzecią lokatę.
W gronie najlepszych 30 zawodników niedzielnego konkursu w Engelbergu zabrakło kilku skoczków ze ścisłej światowej czołówki. Dawnej formy nie może odzyskać Niemiec Martin Schmitt, który został sklasyfikowany na 48 miejscu. Tuż przed nim uplasował się Japończyk Kazuyoshi Funaki, a 37 lokatę zajął Fin Risto Jussilainen.
Kolejne konkursy PŚ zaplanowano na najbliższe piątek i sobotę w Predazzo we Włoszech.
Komentarze