Zdobyte punkty ucieszyły, a gra – wręcz przeciwnie
Koszykarze lubelskiego AZS E.Leclerc wciąż nie zachwycają grą. Pociesza tylko fakt, że wywalczyli kolejne dwa punkty, ale znowu zafundowali swoim kibicom sporą dawkę nerwów. Zwycięstwo nad Mirpolem Białystok przypieczętowali dopiero
w końcówce meczu.
- 16.12.2001 22:41
SKŁADY I PUNKTY
AZS E.Leclerc: Karolak 21 (2 x 3), Sulima 9 (2 x 3), Hajnsz 8, Rybczyński 3 (1 x 3), Melnikov 2 oraz Bochenek 8, Cieliński 7, Gajewski 6 (1 x 3), Hołota 2.
Mirpol: Przewrocki 23 (2 x 3), Kalinowski 17 (2 x 3), Olszewski 9 (1 x 3), Puchalski 8, Zaręba 1 oraz Czech 4, Monach 0, Łodko 0.
Sędziowali: Marek Kalwasiński (Wrocław), Paweł Białas (Jelenia Góra).
Początek meczu należał do gości, którzy po akcjach Olszewskiego wygrywali 6:0. Lublinianie zdobyli pierwsze punkty, autorstwa Karolaka, dopiero w 4 min. Gospodarze zdołali opanować sytuację dzięki dobrej obronie (z wyjątkiem wciąż słabego Michaiła Melnikowa) i w 10 min doprowadzili do remisu 10:10. Druga kwarta przebiegała pod dyktando akademików. Tym razem Mirpol miał problemy ze zdobywaniem punktów. Olszewski regularnie pudłował z rzutów wolnych, z dystansu, a nawet spod samego kosza. Gospodarze nie mieli takich kłopotów. Po punktach Hajnsza, Kamila Sulimy i Andrzeja Gajewskiego było już 35:16 w 19 min.
Emocje były jednak dopiero przed nami. W trzeciej odsłonie AZS roztrwonił przewagę. W czwartej dwie „trójki” Karolaka chwilowo uspokoiły sytuację, ale Kalinowski także trafił za 3 pkt. W 38 min przy stanie 64:59 Puchalski nie wykorzystał rzutów wolnych. Niestety, AZS stracił piłkę, a Gajewski popełnił umyślny faul. Tym razem wolne Mirpolu były skuteczne i na 50 s przed końcem spotkania gospodarze prowadzili tylko 64:61. Po kolejnym punkcie przyjezdnych było 64:62. Kiedy Gajewski nie trafił dwóch „osobistych”, emocje sięgnęły zenitu. Wprawdzie akademicy zebrali piłkę, ale stracił ją Rafał Bochenek i Przewrocki wyprowadził kontrę. Na szczęście Paweł Hołota zdążył wrócić do obrony i w ostatniej chwili zablokował rzut rywala. Do końca spotkania było 8 s.
Forma pierwszoligowców jest nieprzewidywalna. Dotyczy to także zawodników Mirpolu. Przed tygodniem pokonali we własnej hali dużo wyżej notowany lubelski Start 21 punktami. W tamtym spotkaniu najlepszym zawodnikiem był Aleksiej Olszewski. W sobotnim meczu przeciwko akademikom prezentował się znacznie gorzej, mając problemy ze skutecznością, podobnie jak i jego koledzy. Zawodników obydwu drużyn można pochwalić tylko za grę w obronie, która momentami mogła się podobać. W ataku było różnie. Wśród akademików na pochwalę zasłużył tylko Piotr Karolak, który w najtrudniejszych momentach brał na siebie ciężar gry. Kilka udanych akcji przeprowadził Przemysław Hajnsz, ale szybko musiał opuścić boisko, popełniając pięć przewinień.
Reklama













Komentarze