33-letni Dariusz Michalczewski pokonał przez nokaut techniczny
w 11 rundzie 30-letniego Jamajczyka Richarda Halla w walce o obronę tytułu mistrza świata WBO wagi półciężkiej, która była główną atrakcją gali boksu zawodowego w berlińskim Estrel Convention Center.
Na początku jedenastej rundy sędzia przerwał pojedynek i poprosił lekarza o zadecydowanie, czy może być on kontynuowany. Prawe oko Halla było tak mocno opuchnięte, że lekarz uznał niezdolność zawodnika do walki. Michalczewski (184 cm wzrostu), niższy od rywala o 6 cm, po raz dwudziesty obronił mistrzowski pas, wygrywając 45 pojedynek na zawodowym ringu. Wprawdzie w Berlinie, w obecności 7 000 widzów, zadał o sto ciosów mniej od mieszkającego od 1992 roku w USA Halla, to jednak bardzo poważnie „rozbił” jego głowę.
Urodzony w Gdańsku „Tygrys”, niepokonany w zawodowstwie od siedmiu lat, który do soboty 37 walk wygrał przez nokaut, dawno już nie toczył tak długiego pojedynku. Ostatni taki maraton miał miejsce 15 kwietnia 2000 roku w Hanowerze, gdzie Polak pokonał berlińczyka Graciano Rocchigianiego („Rocky”) przez poddanie się rywala po dziewiątej rundzie.
pierwsza – typowo rozpoznawcza; obaj zawodnicy wyprowadzili bardzo mało ciosów;
druga – Michalczewski próbował narzucić swój styl walki, będąc przy tym niezwykle uważny; zadał kilka lewych prostych i lewych sierpowych;
trzecia – znakomita końcówka rundy w wykonaniu „Tygrysa”; lewy sierpowy zachwiał rywalem, któremu opadła głowa, a gong uratował go od następnego ciosu;
czwarta – przez ponad dwie minuty inicjatywa należała Halla; potem nieoczekiwanie role odwróciły się; Michalczewski chciał uśpić przeciwnika, na którego spadł grad ciosów; wydawało się, że za chwilę zwali się z nóg, ale ponownie wybawił go z opresji gong;
piąta – przewaga Polaka jest dość znaczna, jego rywal odczuwa już trudy pojedynku; wprawdzie wyprowadza ciosy, ale są one zbyt słabe i wyłapywane na rękawice;
szósta – bardzo wyrówna runda; pokaz obrony z obu stron;
siódma – początek dla Michalczewskiego, który stopuje poczynania Halla lewym prostym; jednak końcówka należy do czarnoskórego pięściarza;
ósma – coraz częściej ciosy Polaka lądują na twarzy przeciwnika; zaczyna puchnąć mu prawe oko; zimne okłady z lodu niewiele pomagają;
dziewiąta – dobre trzy minuty w wykonaniu Michalczewskiego, chociaż niepotrzebnie zainkasował sporo ciosów; w końcówce z nawiązką zrewanżował się;
dziesiąta – prawe oko Halla jest tak opuchnięte, że przesłania widoczność; tym chyba tylko można wytłumaczyć bardzo nieczyste ciosy, jakie zadaje; jeden z nich, w okolice nerki „Tygrysa” sprawił, że sędzia musiał przerwać pojedynek na pół minuty, aby wijący się z bólu Michalczewski mógł dojść do siebie; stracił przez to szybkość, co wykorzystał Jamajczyk, trafiając kilkakrotnie Polaka;
jedenasta – „Tygrys” jest nieco podenerwowany; po paru mocnych uderzeniach, które sięgnęły twarzy rywala, sędzia wzywa lekarza; ten, po obejrzeniu opuchniętego prawego oka, orzeka niezdolność Halla do walki. Niebawem obaj zawodnicy padli sobie w ramiona. Michalczewski stwierdził, że był to jeden z najtrudniejszych pojedynków w jego zawodowej karierze, komplementując Richarda Halla, który do soboty stoczył 27 walk, w tym 25 zwycięskich, a 24 zakończył przed czasem.
Reklama













Komentarze