SKŁADY
Avia: Ogonowski, Czarnecki, Podpora, Chadała, Kowalski, Józefacki, Janora (libero) oraz Maziak.
Górnik: Luks, Kosatka, Kramarys, Grygiel, Terlecki, Wojczuk, Jabłoński (libero) oraz Maciończyk, Wika, Fijoł.
Sędziowali: Bogdan Kawiak i Jacek Kaznowski z Warszawy.
Udanie zainaugurowali rundę rewanżową siatkarze świdnickiej Avii, pokonując we własnej hali Górnika Radlin 3:1. Tym samym zrewanżowali się za porażkę z pierwszej rundy (0:3). Mimo że mecz nie stał na najwyższym poziomie, to dostarczył publiczności sporo emocji. Nie brakowało walki, a o losach poszczególnych setów decydowały ostatnie piłki.
Na postawie Górnika z pewnością odbiła się piętnastogodzinna podróż do Świdnika. Przedzieranie się ze Śląska przez zaspy starym autosanem z pewnością nie należy do przyjemności. Podobne kłopoty nie ominęły niektórych świdniczan. Mariusz Kowalski wracał z Krakowa po świętach... 12 godzin.
W zasadzie tylko pierwszy set, wygrany przez gospodarzy 25:22, obył się bez większych historii. Świdniczanie prowadzili od początku i Górnik tylko raz zdołał doprowadzić do remisu (20:20). Decydujący punkt zdobyli Jacek Podpora i Sławomir Czarnecki blokując Marcina Grygiela.
Druga partia rozpoczęła się pomyślnie dla przyjezdnych, którzy objęli prowadzenie 5:3. W dalszej części gra się wyrównała, a Avia objęła nawet prowadzenie 11:9. Błędy gospodarzy, ale także gości, spowodowały, że niemal już do końca wynik oscylował wokół remisu. Przy stanie 20:20 dwa autowe ataki Józefackiego wyprowadziły Górnika na prowadzenie. Dzieło zakończyły punkty Grzegorza Kosatki i blok na Jacku Podporze.
Dwa ostatnie sety miały podobny przebieg i kończyły się w nerwowych końcówkach. W trzeciej partii (przy stanie 26:26), piłkę w aut zbił Kosatka, a ostatni punkt zaliczył Podpora. W secie czwartym 24 punkt zdobył Podpora, a za moment Józefacki zablokował Michała Kramarysa.
Następna kolejka spotkań została zaplanowana na środę. Mecz Avii z Amberem Starogard Gdański został jednak przełożony (na prośbę zespołu gości) na 12 lutego.
Rozgrywki serii B I ligi zostały wznowione jako jedne
z pierwszych w halowych grach zespołowych. Nie pozostało to bez wpływu na formę siatkarzy. – Obawiałem się meczu z Radlinem – wyjaśniał trener świdniczan, Krzysztof Lemieszek. – Nie ustalałem konkretnego planu taktycznego na ten mecz,
a jedynie apelowałem o pełne zaangażowanie. Na szczęście nie zawiodłem się.
Tomasz Józefacki, dotychczas niezawodny punkt Avii,
w sobotę zepsuł wiele, zdawać by się mogło prostych, zagrań. – Po przerwie świąteczno-noworocznej zupełnie nie czułem piłki, stąd błędy – powiedział zawodnik. – Koszykarze rozpoczynają rozgrywki dopiero pod koniec stycznia, więc mają czas na właściwe przygotowanie. My ruszyliśmy z marszu i efekt nie mógł być inny.
Komentarze