Zwycięstwo, porażka i kontuzje
PIŁKA RĘCZNA
Vitaral Jelfa Jelenia Góra – Lubella Montex Lublin 26:25 (14:14)
- 06.01.2002 23:53
Wyprawa Lubelli Monteksu na południe Polski zakończyła się połowicznym sukcesem, w piątek podopieczne trenera Andrzeja Drużkowskiego pokonały Sośnicę Gliwice 38:22, by nazajutrz ulec Jelfie Jelenia Góra 25:26. Co gorsza, rozegrany awansem dwumecz, mistrzynie Polski okupiły kontuzjami
Izabeli Czapko i Wioletty Lubereckiej
Mecz rozpoczął się po myśli gospodyń, które wyszły na prowadzenie 3:0. Montex systematycznie odrabiał straty, by w 24 min objąć jednobramkowe prowadzenie. Na przerwę zespoły schodziły do szatni przy wyniku remisowym 14:14.
Drugą połowę znowu lepiej zaczęły gospodynie, prowadząc w 37 min 17:16. Jednak na osiem minut przed końcową syreną mistrzynie Polski prowadziły 23:21 i nikt nie spodziewał się niespodzianki. Nadzieje miejscowych kibiców odżyły, kiedy w 55 min notowano remis 24:24. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do Jelfy, która wygrała 26:25. Niespodzianka stała się faktem.
SKŁADY
Jelfa: Kowalczyk, Sadura – Niedźwiedź 7, Silantiewa 7, Jeż 4, Oreszczuk 3, Hipnarowicz, Jędrzejczak 2, Młot 1, Zienkiewicz, Samadowa, Stefanowska, Wypych 2. Kary: 12 min.
Montex: Chatkowa, Chemicz – Luberecka 6, Strzałkowska, Malczewska 1, Włodek 5, Damięcka, Majerek 1, Marzec 3, Martynienko 8, Żukiel 1, Wodniak. Kary: 6 min.
Sędziowali Franczak i Michalik z Krakowa.
W piątkowym spotkaniu w Gliwicach kontuzji ręki nabawiła się Izabela Czapko i w sobotę nie wyszła na parkiet. Do zdarzenia doszło, gdy lubelska rozgrywająca próbowała zablokować rzut Iriny Latyszewskiej. Pech nie opuścił mistrzyń Polski nazajutrz. W dziesiątej minucie drugiej połowy parkiet musiała opuścić Wioletta Luberecka. Wstępna diagnoza to naderwany mięsień w łydce. Na razie nie wiadomo, czy kontuzje są poważne, i czy mogą wyeliminować z gry obie zawodniczki w Champions League. Odpowiedź na te pytania poznamy po dokładnych badaniach lekarskich.
Lublinianki pozostawały niepokonane w lidze od 5 maja 2001 roku, kiedy przegrały 34:40 z... Jelfą. – Montex robił co mógł, ale zmęczenie dało o sobie znać – powiedział Edward Jankowski, szkoleniowiec Jelfy, a w przeszłości asystent Andrzeja Drużkowskiego w Monteksie. – Lubliniankom wyraźnie brakowało szybkości. Stworzyła się szansa na pokonanie mistrzyń Polski, więc ją wykorzystaliśmy.
Reklama













Komentarze