Reklama
Jerzy Engel odbierze trzymiesięczną odprawę za przedterminowe rozwiązanie kontraktu i przestaje być selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski. Na odchodne dorzuci do domowej kasy ok. 150 tys. zł (brutto) i odpocznie od stresującego zajęcia, znajdując więcej czasu na ulubione łowy na grubą rybę. Engel jest rozgoryczony - zapewne nie tylko z powodu intratności posady (podobno 50 tys. miesięcznie) - którą miał piastować do końca 2003 r. Nowego selekcjonera poznamy - jak zapowiedział Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej - najpóźniej 15 lipca. W grę wchodzą szkoleniowcy zagraniczni (m.in. Czech Werner Licka, pracujący ostatnio w warszawskiej Polonii), a na nieoficjalnych \"giełdowych” listach krajowców wymienia się Stefana Majewskiego, Dariusza Wdowczyka, Henryka Kasperczaka, a nawet Zbigniewa Bońka, wiceprezesa PZPN.
Reklama













Komentarze