Lubelski sport nadal jest mi bliski
Sobotni mecz kontrolny piłkarzy lubelskiego LKP Motor, beniaminka III ligi, z Lublinianką oglądał Grzegorz Kurczuk, poseł SLD, od niedawna minister sprawiedliwości, który stoi na czele Rady Patronackiej, skupiającej firmy wspierające piłkarzy Motoru.
- 21.07.2002 21:07
• Specjalnie przyjechał pan na dzisiejszy sparing?
– Miałem kilka służbowych spraw, ale w przerwie z przyjemnością przyszedłem obejrzeć mecz. Na brak zajęć nie narzekam, jednak nadal jestem kibicem sportowym i interesuje mnie sytuacja Motoru.
• Pana nowe obowiązki nie będą miały wpływu na skuteczność działań Rady Patronackiej?
– Klub w dalszym ciągu może liczyć na życzliwość rady i skupionych w niej firm. Cały czas służymy pomocą, chociaż zdaję sobie sprawę, że pieniądze nie są wielkie. Zaspokoją podstawowe potrzeby – stroje, koszty zgrupowania, organizację meczów. Jak się okazuje, nawet taka pomoc jest bardzo ważna, ale nie zastąpi właściwej działalności władz miasta i województwa.
• W jaki sposób miasto mogłoby pomóc Motorowi?
– Pierwszoplanową sprawą są obiekty. Motor musi mieć coś pewnego. Kierownictwu klubu łatwiej byłoby zachęcić inwestorów, sponsorów. Tylko posiadanie obiektu daje szansę na właściwe funkcjonowanie. Mam nadzieję, że po wyborach nowe władze miasta, w których znajdą się także moi koledzy z SLD, pomogą lubelskim klubom. Przecież problemy ma nie tylko Motor. Z finansowymi kłopotami borykają się piłkarki ręczne Monteksu, a koszykarzy Startu też nikt nie rozpieszcza.
• A może sytuacja dojrzała do podjęcia niepopularnych decyzji
i postawienia w sporcie wyczynowym na dwie lub trzy dyscypliny, ponieważ na więcej nas nie stać...
– Warto nad tym się zastanowić, ale tylko w przypadku sportu wyczynowego. Młodzież musi mieć bogactwo wyboru.
• Jakie były motywy pańskiego zaangażowania się
w pomoc Motorowi?
– Spotkałem grupę uczciwych ludzi i zobaczyłem, że chcą coś zmienić. Wielu piłkarzy jest studentami lubelskich uczelni. Zasługują, aby poświęcić im więcej uwagi. Włączyłem się do prac w klubie, chociaż mogę tylko prosić o pomoc. Namawiam firmy do współpracy i cieszę się, że widać efekty moich starań.
• Jednym z efektów był awans do trzeciej ligi...
– Moim zdaniem to wstyd, że w 400-tysięcznym mieście do niedawna nie było nawet trzeciej ligi.
Reklama













Komentarze