• W ubiegłym sezonie Górnik otarł się o ekstraklasę, przegrywając dopiero po barażu z KSZO. Teraz sytuacja chyba dojrzała już do tego, aby awansować szczebel wyżej.
– Górnik przede wszystkim ma bardzo dobrze grać w piłkę. Tego od nas – zawodników i trenerów – wymagają prezesi. Nikt nam nie każe wejść do pierwszej ligi (prezes Bronisław Kołodziejczyk przez chwilę obecny przy rozmowie stanowczo potwierdził słowa trenera Kowalskiego – red.) i na pewno nie będziemy dążyli do tego wszelkimi sposobami. Mam w tej chwili kupę dobrych piłkarzy, których stać na taki sukces, ale nie mam jeszcze zespołu. Ten zespół dopiero tworzymy.
• Wygląda mi to wyłącznie na asekurację z pana strony, aby zbytnio nie rozbudzać apetytów. W tym sezonie nadarza się przecież doskonała okazja do szturmu na I ligę. Brakuje stuprocentowych faworytów jak Lech Poznań, czy Orlen Płock w poprzednim sezonie.
– Pan ciągle swoje. Zobaczymy jaka będzie sytuacja po rundzie jesiennej. Być może okoliczności będą wówczas sprzyjające. Rzeczywiście nie ma takich pewniaków, ale ja przestrzegam przed lekceważeniem rywali. W tym sezonie liga będzie bardzo wyrównana, trudniejsza niż przed rokiem. Znacząco wzmocnił się Górnik Polkowice, Arka Gdynia, Bełchatów. Nie wiadomo jak wypadną beniaminki – Podbeskidzie Bielsko-Biała i nasz najbliższy rywal Piotrcovia. Ja bym nie przekreślał spadkowiczów Śląska i Radomska. O czym zresztą rozmawiamy – żaden klub nie położy się przed nami i nie odda nam za darmo punktów.
• Chyba nie chciałby pan znowu trafić do baraży?
– Nikt nie chce grać w barażach i ja też nie jestem wyjątkiem. Myślę jednak, że Górnik jest już uodporniony na nie. Zespół który mam dzisiaj do dyspozycji poradziłby sobie i z taką przeszkodą.
• Górnik na wiosnę zwyciężał, ale po grze nie przynoszącej chwały...
– To co chłopaki pokazali w sparingach – m.in. z Polonią Warszawa, Odrą Wodzisław, a nawet przegranym z 2:4 z Wisłą Kraków – upoważnia do optymizmu. Jestem przekonany, że teraz będziemy grali efektownie i efektywnie. Od tej drużyny można tego wymagać, jak i gry o najwyższe cele.
• W ciągu niespełna roku pracy Pawła Kowalskiego w Łęcznej sprowadził pan do Górnika blisko dwudziestu piłkarzy. To chyba dużo?
– Sporo, ale tego wymagała sytuacja. Jeżeli znowu będzie taka potrzeba, nie zawaham się i sprowadzę kolejnego piłkarza. Zobaczymy jaka będzie nasza sytuacja w tabeli zimą.
• Nowe nabytki są takie, o jakich pan marzył przed sezonem.
– Nikt mi niczego nie narzucał. Takich chciałem i takich mam. Oczywiście byliśmy również zainteresowani innymi, ale pewnych warunków finansowych nie mogliśmy zaakceptować. Chciałem m.in. Księżyca, Witkowskiego, Macieja Kowalczyka (trafił do Arsenalu Kijów – przyp. red.), Naskręta, a Bojarski sam zaproponował swoje usługi...
• Czy ktoś jeszcze może zasilić Górnika. Poważnie kontuzjowani są Wojciech Korzan i Jacek Iwanicki (Ryszard Majewski zaklina się, że Wojtek będzie gotowy do gry już w połowie września – red.).
– Wszystko jest możliwie, bo na zdrowie narzeka znowu Piotrek Bronowicki. Nie wiem, czy „Skuter” będzie zdolny do gry. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z Vlado Danilova i w takiej sytuacji przydałby się ktoś na pozycję defensywnego pomocnika.
Komentarze