Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To był superrewanż na łęczyńskim ringu

Pięściarze Gwarka nareszcie mieli możliwość spotkania się na własnym ringu z Zawiszą Bydgoszcz. Wojskowi jak dotąd niechętnie odwiedzali Łęczną (ostatnie dwa mecze oddała walkowerem).
W tym roku bydgoszczanie po klubowej \"czystce” bazują na najzdolniejszej młodzieży z regionu i, mimo że zajmują w tabeli ostatnią lokatę, to przyszłość jest przed nimi. Potwierdzili to swoją postawą w niedzielnym meczu na który przyjechali w pełnym, najsilniejszym składzie. Najładniejszy pojedynek stoczyli Sebastian Pawłowski z Sebastianem Jaszowskim w wadze lekkiej. Tak dobrze walczącego Pawłowskiego dawno nie oglądaliśmy. Widać że waga lekka to \"jego waga”; problem w tym, że miejsce w tej kategorii musiał zwolnić Aleksander Nycz, walcząc w wyższej kategorii. Po wyrównanym początku potyczki Sebastianów, w trzeciej rundzie łęcznianin ruszył do generalnego ataku i pod koniec rundy gong uratował bydgoszczanina przed liczeniem na stojąco. W czwartej rundzie byliśmy świadkami morderczej wymiany ciosów, w której górą nadal był Pawłowski, wygrywając pojedynek 32:20. Sprawcą największej niespodzianki był nie najlepiej dotąd spisujący się w Gwarku Mariusz Ludwiszewski. Po bardzo dobrym, czterorundowym pojedynku, pięściarz Gwarka pokonał Frąckowiaka 22:16. Warto zaznaczyć, że Frąckowiak przed tygodniem, w meczu Zawiszy z Jaworznem, sprawił sensację wygrywając zdecydowanie z Robertem Gortatem. W wadze muszej dobrze wyszkolony Piotr Adamczewski nieźle bronił się przed Danielem Zajączkowskim, jednak siła ciosów była po stronie naszego pięściarza i równo z gongiem kończącym drugą rundę była już różnica 15 pkt i RSCO. W piórkowej boksujący przez trzy rundy nieco bojaźliwie Kamil Kogut, w czwartej przekonał się, że rywal nie jest taki groźny, ale było już za późno. Nycz musiał się nieco namęczyć z silniejszym fizycznie Pawłem Spryszyńskim, ale bokser Zawiszy w trzeciej rundzie miał dosyć boksu i skończyło się na RSCO. A Olek, trzykrotny mistrz kraju, wygraną uczcił przypadające na dziś 28 urodziny. W półśredniej silny Wojciech Konczalski walcząc z Przemysławem Sobczakiem wpadł na przysłowiową minę. Sobczak przyjął narzuconą przez rywala wymianę ciosów. W drugiej rundzie po jego lewym sierpowym Konczalski padł jak porażony na deski. Przy stanie meczu 10:2 dla Gwarka, byliśmy świadkami niezrozumiałego zdarzenia. Przemysław Pęczyńskie po trzech rundach przegrywał dziesięcioma punktami. Ruszył więc do generalnego ataku, zdecydowanie przeważając. Z pewnością znacznie zniwelował straty. Tymczasem sędziowie tak się rozpędzili, że wypunktowali czwartą rundę 12 punktami na korzyść poobijanego rywala. W pojedynku decydującym o końcowym zwycięstwie Gwarka Robert Gniot posłał przeciwnika dwukrotnie na deski. W efekcie mocno przestraszony Jankowski był szczęśliwy, gdy usłyszał w trzeciej rundzie, że jest już \"piętnastka”. (na pierwszym miejscu gospodarze): Daniel Zajączkowski – Piotr Adamczewski wygrał Zajączkowski przez rsco w 2. rundzie • Gienadij Ozoryński – Dariusz Krzeszewski wygrał Ozoryński przez rsco w 3. rundzie • Kamil Kogut – Marcin Łęgowski 4:20 • Sebastian Pawłowski – Sebastian Jaszowski 32:20 • Aleksander Nycz – Paweł Spryszyński wygrał Nycz przez rsco w 3 rundzie • Przemysław Sobczak – Wojciech Kończalski wygrał Sobczak przez k.o. w 2. rundzie • Przemysław Pęczyński – Krystian Borucki 17:39 • Robert Gniot – Maciej Jankowski • wygrał Gniot przez rsco w 3 rundzie • Mariusz Ludwiszewski – Patryk Frąckowiak 22:16 • Łukasz Zygmunt – Adam Roguszka wygrał Roguszka przez rsco w 2 rundzie. Spotkanie sędziowali: Stanisław Zadykowicz (Białystok), Stanisław Maleszak, Krystian Klęk (obaj Katowice) i Mieczysław Skrobała (Poznań).

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama