Włocławski walec zmiażdżył Start
Koszykarze lubelskiego Startu otrzymali kolejną bolesną lekcję
w lidze zawodowej. „Czerwono-czarni” zostali rozgromieni 47:100 we Włocławku przez Anwil, drużynę, która na pewno będzie się liczyła w walce o medale.
- 29.09.2002 22:24
W poprzednich meczach lublinianom udawało się uniknąć druzgocących porażek, ale we Włocławku gospodarze postawili niezwykle trudne warunki. Trener Andrej Urlep, przywiązujący dużą uwagę do twardej obrony, potraktował mecz ze Startem jako decydujące przetarcie przed europejskimi rozgrywkami i konfrontacją z czołowymi polskimi zespołami. – Przed meczem powiedziałem moim zawodnikom, aby potraktowali rywali bardzo poważnie, a szczególnie uczuliłem ich na snajperskie umiejętności Samo Plevnika – stwierdził Andrej Urlep.
W pierwszej kwarcie dobrze zorganizowany blok defensywny gospodarzy pozwolił rzucić lublinianom tylko osiem punktów. Anwil po akcjach Jeffa Nordgaarda, Damira Krupaliji i Andrzeja Pluty prowadził 7:0 i dopiero za sprawą Przemysława Łuszczewskiego goście zdobyli pierwsze punkty po trzech minutach gry. Po pierwszej kwarcie Anwil wygrywał 25 punktami. Kolejna odsłona była bardziej wyrównana, ale w trzeciej kwarcie gospodarze ponownie dominowali. Po „wsadach” Armandsa Skele i Jeffa Nordgaarda oraz punktach Andrzeja Pluty przewaga włocławian wzrosła do 49 pkt (77:28). Na 3 min przed zakończeniem spotkania goście prowadzili różnicą 56 pkt, ale „trójka” Plevnika uchroniła lublinian przed rekordową porażką.
Tym razem w Starcie mniej skuteczni byli wysocy gracze. Jacek Olejniczak nie był w stanie powstrzymać dobrze dysponowanych Krisa Langa i Damira Krupalija. Dodajmy, że w lubelskim zespole zabrakło Pawła Kosiora, któremu już wcześniej odnowiła się kontuzja łokcia. Kapitan Startu ma rękę w gipsie.
Reklama













Komentarze