Reklama
Czwarte zwycięstwo lublinian
Żużlowcy lubelskiego TŻ Sipma sprawili swoim kibicom kolejną miłą niespodziankę, odnosząc czwarte zwycięstwo w I-ligowym sezonie. Tym razem lublinianie triumfowali na torze rywala, pokonując w Rzeszowie, po emocjonującym meczu, tamtejszy Jasol 47:40.
- 18.05.2003 22:49
ipma, zapytany przed spotkaniem o prognozy stwierdził krótko: Nie będzie łatwo, ale na pewno wygramy. Rzeszowianie także byli pewni swego, ale nie przewidzieli, że ich zawodnik – Bohumil Brhel, będzie startował na bardzo zawodnych motocyklach, chociaż jeździł na nich w ostatniej GP Europy. Z kolei w lubelskim zespole ponownie dobrze wypadł Anglik Lee Richardson, tym razem dzielnie wspierany przez Hansa Andersena. Obaj także jeździli w sobotę w GP Europy. Obok nich udanie startowali w Rzeszowie Dariusz Śledź i Tomasz Piszcz.
Jasol prowadził tylko raz – 7:5 po drugim wyścigu, w którym najlepsza para gospodarzy (Piotr Winiarz i Karol Baran) podwójnie pokonała Piszcza i Grzegorza Knappa. W III wyścigu Miesiąc w pierwszym wirażu najechał na maszynę Daniela Jeleniewskiego, wyleciał ze swoją jawą w powietrze i groźnie upadł. Ze zwichniętym barkiem i złamanym obojczykiem wylądował w szpitalu. Sędzia uznał, że sam był sobie winien. Piękną walkę obejrzeli kibice w biegu czwartym. Baran z Winiarzem rywalizowali ze Śledziem i Andersenem. Kapitan Jasolu toczył z Duńczykiem męski bój, przegrał o centymetry. Lublinianie korzystali z każdej sposobności, aby powiększyć przewagę (po 8 wyścigu prowadzili 28:20). Po dziewiątym i dziesiątym starcie gospodarze odrobili część strat, ale w XI wyścigu pecha miał kolejny młodzieżowiec Jasolu. Na pierwszym wirażu Dawid Stachyra potrącił Mariana Micała, ten wjechał w Piszcza, a Piszcz w Winiarza. Na bandzie wylądowała cała czwórka. Micał stracił na moment przytomność i na sygnale karetka odwiozła go do szpitala. Z wstępnych informacji wynika, że doznał wstrząśnienia mózgu i złamania ręki. Jasol został bez juniorów, w powtórce wyścig zakończył się zwycięstwem TŻ 3:0. Wygrał Piszcz, Winiarza motocykl miał awarię. Po 12 biegu kibice z Lublina fetowali sukces swojej drużyny.
– Sięgnęliśmy dzisiaj dna pecha – powiedział Grzegorz Kuźniar, trener Jasolu. – Gorzej już być nie mogło, więc może być tylko lepiej. Oczywiście na naszej porażce zaważył nie tylko pech.
– Nie zgadzam się z decyzją sędziego, że Dawid spowodował upadek – stwierdził Janusz Stachyra, szkoleniowiec lublinian. – Ten sukces, to kroczek do pierwszej czwórki. W Lublinie też wygramy. Chłopcy od pierwszego wyścigu realizowali założenia.
Jasol: Kuciapa 5 (2, 2, 0, 1, 0), Wilk 4 (0, 1, -, -, 3), Winiarz 8 (2, 0, 3, d, 3), Baran 12 (3, 3, 3, 2, 0, 1), Brhel 9 (2, 1, d, 3, 3), Micał 1 (-, 0, 1, u, -), Miesiąc 0 (u/w), Golonka 1 (1)
TŻ Sipma: Śledź 10 (3, 2, 3, 2, 0), Andersen 7 (1, 1, 2, 2, 1), Piszcz 10 (0, 3, 2, 3, 2), Knapp 6 (1, 2, 1, w, 2), Richardsson 12 (3, 3, 1, 3, 2), Jeleniewski 1 (1, 0, 0, -, -), D. Stachrya 1 (w, 1). Mordel nie startował.
Najlepszy czas dnia – 68,78 – uzyskał w III wyścigu Lee Richardson. Sędziował: Jerzy Mądrzak (Gniezno). Widzów – 7000.
Reklama













Komentarze