Reklama
Czy Richardson nie mógł jeździć?
Absencja Lee Richardsona w składzie TŻ Sipma, które minimalnie przegrało niedzielny mecz w Warszawie z Gwardią (44:46), zdziwiła wielu lubelskich kibiców. Nie wszyscy wierzyli w oficjalny powód nieobecności Anglika.
- 03.06.2003 13:22
Na stronach internetowych niektórzy sympatycy \"czarnego sportu” wyrazili opinie, że lubelski klub chciał zaoszczędzić pieniądze i z premedytacją zrezygnował z usług Anglika, a jego uraz głowy jest tylko zmyśloną przez TŻ wymówką. Kierownictwo TŻ jeszcze raz nas zapewniło, że Richardson był uwzględniony w składzie i o oszczędnościach przed meczem z Gwardią nie mogło być mowy. Niestety, w sobotę wieczorem Anglik przysłał informację, że nie może wystąpić w najbliższym meczu lubelskiej drużyny, ponieważ podczas sobotniej Grand Prix Szwecji doznał wstrząśnienia mózgu. Przypomnijmy, że Richardson miał upadek w czwartym wyścigu GP, a kolejnego biegu nie ukończył.
- W sobotę o godzinie 21.00 otrzymałam od Lee SMS o treści: \"Mam wstrząśnienie mózgu. Lekarz zaleca odpoczynek i nie mogę przyjechać do Warszawy” - powiedziała nam Aleksandra Kawińska, tłumaczka w TŻ Sipma, odpowiedzialna za kontakty z zawodnikami zagranicznymi. - Rozmawiałam z Lee także później. Skarżył się na ból głowy, twierdził, że ma nudności. W tej sytuacji nie mogliśmy zmusić go, aby przyjechał na ligowe zawody. Myśleliśmy nawet o zastępstwie, ale nie udało nam się skontaktować z Hansem Andersenem.
Niebawem przekonamy się, czy uraz Richardsona jest poważny, czy była to tylko chwilowa niedyspozycja. Na dzisiaj Anglik ma zaplanowany udział w meczu szwedzkiej ekstraklasy. Pojawienie się Lee na torze może oznaczać, że próbował jednak uniknąć startu w spotkaniu TŻ Sipma z Gwardią.
Reklama













Komentarze