Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Można śnić o ekstraklasie

Paweł Bugała znów wrócił na usta kibiców. Trzeźwość spojrzenia (i umiejętności) w 40 minucie musiała zaimponować wszystkim, którzy oglądali wczorajszy mecz Górnika Łęczna z Zagłębiem Lubin. W 40 min Paweł popisał się pięknym, technicznym strzałem i \"górnicy” wygrali 1:0 z Zagłębiem Lubin w pierwszym barażowym meczu o miejsce w ekstraklasie. Rewanż zaplanowano na najbliższą sobotę w Lubinie. Mecz będzie transmitowany przez Canal Plus.
Po takim spotkaniu jak wczorajsze można tylko powiedzieć - świetnie że wygrali, szkoda że tylko 1:0. Przed meczem chyba wszyscy zainteresowani awansem łęcznian przyjęliby ten rezultat \"w ciemno”. Po meczu pozostał niedosyt, bo jeszcze kilkakrotnie gospodarze byli bliscy podwyższenia rezultatu, a rywale tylko sporadycznie - ale też groźnie - zapędzali się pod bramkę Macieja Mielcarza. Ten na ogół interweniował pewnie, choć nie ustrzegł się błędu, naprawionego przez kolegów. W sumie był jednak mocnym punktem zespołu. Wróćmy do gola, który rozgrzał kibiców i... telewidzów stacji Canal Plus. A wszystko zaczęło się od... kapitana Zagłębia, Bogdana Zająca. Lubiński stoper podał do Pawła Bugały, a ten skorzystał z prezentu perfekcyjnie. Podciągnął do 20 metra od bramki zagłębiaków, po czym - mając przed sobą dwóch obrońców - dostrzegł wysuniętego bramkarza rywali i pięknym technicznym lobem nie dał mu szans. Gol godny kamer. Bugała był pierwszoplanową postacią meczu - w przerwie zapewniał, że czuje się tak dobrze, iż być może raz jeszcze uszczęśliwi siebie i kibiców. Nie przewidział jednak, że po raz pierwszy w tym sezonie zabraknie mu sił - skurcze nie pozwoliły dotrwać do ostatniego gwizdka. Mimo to właśnie jemu wypada wystawić najwyższą notę, ale niewiele niższe wypracowali sobie praktycznie wszyscy podstawowi gracze zwycięskiej jedenastki. Dobrą partię rozegrał też Grzegorz Skwara, popisując się wieloma udanymi podaniami do kolegów. Szkoda że pod lubińską bramką zabrakło zimnej krwi i precyzji jego partnerom. Sam Skwara również przynajmniej raz był bardzo bliski powodzenia, po pięknym zaskakującym strzale z 25 m, po którym Krupski końcami palców sparował piłkę na rzut rożny. Górnik rozegrał bezsprzecznie najlepsze spotkanie w tym sezonie, choć miał teoretycznie najbardziej wymagającego przeciwnika. Być może rację ma Paweł Bugała, twierdząc że łatwiej grać z pierwszoligowcem, gdzie jest trochę więcej swobody, niż z drugoligowymi przeciętniakami, którzy skupiają swą uwagę na utrudnianiu gry w każdym punkcie boiska. A jeśli tak, to... receptą na przyjemność czerpaną z gry jest po prostu awans na wyższy szczebel. Pierwszy krok został zrobiony, więc może marzenia kibiców Łęcznej i Lubelszczyzny spełnią się w sobotnie popołudnie. Wygrana 1:0 to jednak trochę mniej niż połowa drogi, o czym nikogo nie trzeba przekonywać (choćby wnioskując z... zadowolonej miny trenera gości Adama Topolskiego). Pewne jednak jest, że na Dolny Śląsk łęcznianie pojadą w zdecydowanie lepszych nastrojach niż rok temu na rewanż do Ostrowca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama