• Swoim kibicom sprawiliście przykrą niespodziankę.
- Nie da się ukryć. Po 0:0 zadowoleni mogą być wyłącznie kibice w Łęcznej. Dla nas remis jest zwyczajnie porażką i czujemy się przegrani. Tylko Górnik zrealizował postawione sobie zadanie. Walcząc o mistrzostwo Polski nie można tracić punktów z beniaminkiem. Tym bardziej na własnym stadionie.
• Wszyscy podkreślają słabą dyspozycję linii ofensywnych Legii.
- Bo tak istotnie jest. Za mało mamy atutów. Strzały Tomasza Kiełbowicza, wyłapane zresztą przez Roberta Mioduszewskiego, to stanowczo za mało. W środę gramy Puchar Polski z Tłokami Gorzyce. To może być dla nas wreszcie przełomowy mecz.
• I może wyjdzie pan w podstawowym składzie...
- W Legii są tylko bardzo dobrzy piłkarze. W kadrze jest 22 równorzędnych piłkarzy, z których każdy chce grać. Nie inaczej jest ze mną. Kto wchodzi na boisko ten nie zawodzi.
• Pan dzisiaj wszedł po godzinie.
- Chociaż kibice są z pewnością zdegustowani wynikiem, to ja z pewnością przez ten czas, gdy przebywałem na boisku, dałem z siebie ile mogłem. Szkoda, że po moim podaniu Stanko Svitlica nie strzelił gola.
• W następnej serii derby Warszawy...
- Mam nadzieję, że od tego meczu zaczniemy wygrywać w ekstraklasie. Początki Legii czasami bywają trudne. Aby wszystko zaczęło odpowiednio funkcjonować po prostu potrzeba trochę czasu.
Rozmawiał Artur Ogórek
Reklama













Komentarze