Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rozmowa z Piotrem Piechniakiem, pilkarzem Groclinu

• Dla pana obecność na stadionie Górnika to nie pierwszyzna. - Pewnie, że nie. Przez rok występowałem w Hetmanie Zamość, ale również przyjeżdżałem ze Stalą Stalowa Wola, której jestem wychowankiem. • Strata punktów w Łęcznej to prawdziwa sensacja. - Z żadnym zespołem nie gra się łatwo, jeśli jest cofnięty i myśli tylko o tym, jak nie stracić gola. Górnik stał z tyłu i wybijał piłkę. Gdyby nam się udało zdobyć jednego gola, to mogło by się nawet skończyć na czterech lub pięciu. No, może byśmy wygrali 4:1. • W Łęcznej wyszedł pan w pierwszym składzie, ale konkurencja na prawej pomocy jest ogromna. - W tego typu klubach, jak Groclin, nikt nikogo nie rozpieszcza. • Przed ligą w Górniku upatrywano kandydata do spadku. Czy po udanym początku w dalszym ciągu przewiduje pan taką rolę beniaminkowi? - Ja nie twierdziłem, że Górnik jest przewidziany do spadku. Już z Zagłębiem Lubin pokazał, że może być groźny dla wszystkich. • Co będziecie robili w autobusie, wracając w minorowych nastrojach do Grodziska? Regulamin trenera Radolskiego nie pozwala nawet grać w karty. - Rzeczywiście podróż będzie długa. Do przejechania mamy z 600 kilometrów. Przydałby się chyba samolot. A regulamin aż tak straszny nie jest. Wymagane są normalne rzeczy. W autokarze możemy czytać książki i gazety. Rozmawiał Artur Ogórek

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama