W poprzedniej rundzie Robert Różański biegał po II-ligowych boiskach w barwach Lukullusa Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Na dwa dni przed startem sezonu 2003/2004 prezes Wojciech Szymański rozwiązał z nim umowę i Różański nie zadebiutował w ekstraklasie. W sobotę obrońca po ponownie zagrał dla zespołu z Białej Podlaskiej.
• Ile lat upłynęło od pana ostatniego występu w barwach Podlasia?
- Nie jestem pewien, ale chyba czternaście. W seniorach Podlasia zagrałem cztery lub pięć spotkań i trzeba do tego dodać mecze w AZS, na studiach.
• O powrocie do Białej Podlaskiej zadecydowała wyłącznie decyzja prezesa Szymańskiego?
- Tak. Było za późno na szukanie nowego zespołu, bo niemal wszyscy mieli już skompletowane kadry. Dostałem propozycję z Hetmana Zamość. Gdyby przyszła tydzień wcześniej to pewnie bym ją przyjął. A tak zdecydowałem, że wracam do Białej.
• Gra w IV lidze to schyłek kariery czy przerwa przed styczniowym okienkiem transferowym?
- Nie podjąłem żadnej decyzji w tej sprawie. Zobaczę jak się będę czuł fizycznie. Naprawdę jeszcze nie wiem.
• Za mecz z Czarnymi Dęblin zebrał pan pochlebne recenzje, grając w pierwszej połowie w pomocy.
- Miło to słyszeć, ale nie mnie oceniać. Osobiście uważam, że wypadłem przeciętnie. Dużo lepiej spisałem się w środowym sparingu. Po przerwie wróciłem do obrony, bo rywale nie byli tacy słabi. Groźnie atakowali i obawiałem się o końcowy wynik.
• Czy Podlasie wykona plan i utrzyma się w IV lidze?
- Prawdę mówiąc nie znam siły zespołów występujących w tej lidze. Ale myślę, że Podlasie da sobie radę. Po trzech meczach ma już 6 pkt, a to dużo dla beniaminka. Zespół prezentuje się nieźle w ataku, są jednak braki w defensywie. Postaram się pomóc je zniwelować.
Rozmawiał Jarosław Klukowski
Reklama













Komentarze