Rozmowa z Krzysztofem Kłosińskim, strzelcem zwycięskiego gola w sobotniej potyczce Górnika z Groclinem
- 25.08.2003 12:38
• Jak zareagowali koledzy z Groclinu po meczu?
- Gratulowali. Ale mają mnie dosyć (śmiech).
• Po takim występie chyba mógłbyś powalczyć o miejsce w Groclinie?
- W Grodzisku mają bardzo dobrych napastników. Przecież w dwóch pierwszych meczach strzelili aż osiem goli i do tego jeszcze dwa Pucharze UEFA.
• Chyba działacze Groclinu muszą żałować, że wypożyczyli cię Górnikowi?
- No, nie wiem... W każdym razie stwierdzili, żebym lepiej nie wracał do Grodziska, bo prezes Drzymała może mnie udusić... (śmiech)
• Koledzy z Groclinu przecież znają cię doskonale, a mimo to dali się przechytrzyć.
- Nawet ich ostrzegałem. Wysłałem Igorowi Koziołowi sms-a, że strzelę im gola. Tak samo zrobiłem, gdy jechaliśmy kiedyś na Legię. Też uprzedzałem Wojciecha Kowalewskiego sms-em, a mimo to na Łazienkowskiej udało mi się go pokonać.
• W tłoku trudno było dostrzec jak strzeliłeś tego gola.
- Dobrze z lewej strony podał na krótki słupek Grzesiek Bronowicki. W zamieszaniu, pomimo dwóch obrońców, nie trafiłem czysto w piłkę i czubkiem buta wepchnąłem ją nad Mariuszem Liberdą.
• A gdybyś trafił czysto?
- Mogłaby nie wpaść. Ale najważniejsze, że przekroczyła linię.
• Goście sprawiali pewnych swego. Nawet w trakcie spotkania byli chyba przekonani, że coś wreszcie strzelą...
- Lecz nie strzelili. Groclin faktycznie gra bardzo dobrą piłkę. Jednak Robert Mioduszewski bronił pewnie. Rywale postawili wszystko na jedną kartę, gdyż bardzo chcieli wygrać. Po meczu leżeli długo na murawie, bo przyjechali do nas po trzy punkty.
• Po niektórych piłkarzy Groclinu, tych co siedzą na ławce, widać spore niezadowolenie.
- Na pewno niektórzy są podłamani że nie ma ich w podstawowym składzie. Jeżeli trener nie ułoży tego odpowiednio, mogą w przyszłości rodzić się konflikty.
• Jesteś ciągle nie w pełni sił. Trener Zieliński na razie powierzył ci rolę dżokera i nie zawodzisz go. Jeśli już będziesz zdrowy, to zaczniesz strzelać hat-tricki?
- (śmiech) Daj Boże. Na szczęście już skończyłem brać zastrzyki i od początku tygodnia, będę mógł wreszcie normalnie trenować.
• Zapukałeś do podstawowej jedenastki...
- Zobaczymy. Każdy z nas myśli o tym.
• Ten gol, to dalszy ciąg świętowania urodzin?
- Czas świętowania już się skończył. Teraz trzeba odpocząć i skupić się na Widzewie. Ale wcześniej muszę załatwić sprawy prywatne. Znalazłem mieszkanie w Lublinie i od razu po meczu jadę po rodzinę do Polkowic.
Rozmawiał Artur Ogórek
Reklama













Komentarze