Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rozmowa z Marcinem Zającem, piłkarzem Groclinu

• Reprezentantowi kraju przystoi siedzieć na ławce rezerwowych? - Ale pan mi pytanie zadał. Nie wiem co odpowiedzieć... Na pewno nie przystoi, ale znalazłem się w takiej sytuacji, której nie chcę komentować. • Ale z faktu grzania ławki rezerwowych na pewno nie jest pan szczęśliwy. - Ubolewam nad tym. Trener stawia na innych zawodników, chociaż bardzo dobrze przepracowałem okres letni. Jeżeli nie będą grał w klubie, to i selekcjoner Paweł Janas o mnie zapomni. Nie grając w klubie o reprezentacji można zapomnieć. • Występując przez kwadrans też nie będzie to łatwe. Tym bardziej, że w tym czasie nie odwrócił pan losów spotkania. - Wszedłem w trudnym momencie. A mimo to już przy pierwszym kontakcie z piłką mogłem trafić do siatki i ta sytuacja mogła rozstrzygnąć losy meczu na naszą korzyść. Przy skomasowanej obronie ciężko jest coś zdziałać w tak krótkim czasie. Byliśmy lepszym zespołem, tylko nie umieliśmy tego udowodnić zdobyciem bramki. • Duszan Radolsky ma swoich ulubieńców? - Jak każdy człowiek. Jednego bardziej lubi, a drugiego mniej. • Pan do tych pierwszych się nie zalicza? - To pytanie nie do mnie. • Na brak ofert pan nie raczej nie narzeka. - Nie narzekałem. Po dobrej wiośnie w lidze, miejscu w kadrze kraju, było kilka ofert. Zostałem w Grodzisku licząc na udane występy w pucharach i było nie było czołowym klubie ekstraklasy. Szkoda, że od razu na początku sezonu nie wszedłem do składu. Pozostaje mi walczyć. Lecz na razie na trzy mecze, tylko w jednym wyszedłem od pierwszej minuty. • Myśli pan o zmianie klimatu? - Okno transferowe kończy się już za kilka dni. Ale jeśli wciąż będę poza jedenastką, nie wykluczam, że zimą może do tego dojść. Rozmawiał Artur Ogórek

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama