Stanisław Stachowicz
Jestem trochę zaskoczony aż tak świetnym początkiem. Spodziewałem się zwycięstwa nad Wisłą Płock, ale pokonanie Groclinu jest czymś wymarzonym. Cieszę się, że po tylu latach wreszcie jesteśmy w ekstraklasie, a do tego z dobrym skutkiem. Po wyeliminowaniu Zagłębia Lubin byliśmy niechciani, odezwał się lament, ale udowadniamy, że mamy zespół nie tylko na pół roku. Europy nie zdobędziemy, ale sporo krwi napsujemy faworytom. Siedem punktów w trzech meczach to niesamowita sprawa. A do tego taka atmosfera na stadionie.
W opinii trenerów
Duszan Radolsky (Groclin)
Moja wypowiedź będzie bardzo krótka. Kto ma tyle sytuacji, a nie strzela bramek, nie może wygrać. Gratuluję Górnikowi.
Jacek Zieliński (Górnik)
Zgadzam się z trenerem Radolskim. Faworyt nie wygrał, chociaż grał lepszą piłkę i stworzył więcej sytuacji. My jednak graliśmy konsekwentnie, nie podpalaliśmy się do przodu. Z takim przeciwnikiem nie można sobie na to pozwolić. Próbowały tego Dospel i Odra i wiadomo jak to się skończyło. Groclin był od nas lepszy, ale tego dnia czuwała nad nami opatrzność. Szczęście było po naszej stronie, które w sporcie jest nieodzowne. To zwycięstwo wyszarpaliśmy. W trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów, trzeba to docenić i przyjąć z pocałowaniem ręki. Robert Mioduszewski udowodnił, że jest z niego kawał fachowca. Dałem szansę Krzyśkowi Kłosiński, bo wiedziałem, że będzie chciał się pokazać Groclinowi. Chociaż cały czas jest w trakcie leczenia i brał serię bolesnych zastrzyków. Liczyłem jednak na jego instynkt. Dobrze, ze rezerwowi też coś wnoszą pozytywnego do zespołu, bo ten wózek ciągnie nie jedenastu, ale osiemnastu piłkarzy.
• Pod koniec meczu miał pan sporo pretensji do arbitra.
Nie, to może tylko tak wyglądało. W takich momentach adrenalina idzie w górę i bezpieczniki czasami szwankują. Ale to chyba nie jest źle, że ławka żyje, bo zawodnicy na boisku to widzą.
Paweł Kowalski, były szkoleniowiec Górnika
Na meczu Górnika z Groclinem obecny był Paweł Kowalski, były trener \"zielono-czarnych”, który jeszcze przed rokiem, z Waldemarem Wiatrem i Zygmuntem Kalinowskim, prowadził zespół.
- Trzeba grać odważnie, nie ma co się bać i Górnik się nie bał, choc zagrał bardzo ostrożnie w tyłach. Ale nie ma się co dziwić. Mioduszewski był najlepszym zawodnikiem na placu, wybronił zwycięstwo. Bardzo dobry mecz w wykonaniu Artura Bożyka, dobrze wypadli pozostali obrońcy, zasługując na najwyższe noty. Ale im dalej w las, tym było gorzej. Tak przynajmniej wyglądało to w tym meczu - powiedział.
Radosław Sobolewski
Nie zawsze może być niedziela. Coś się zacięło i tyle. Jak się nie strzela goli to się przegrywa. Piłka na tym polega, że jak się stwarza sytuacje, to trzeba je wykorzystywać. Niestety zaprezentowaliśmy fatalną skuteczność. Wcale nie zamierzaliśmy zlekceważyć beniaminka, bo już to zrobiliśmy w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin. I nie chcieliśmy, aby coś takiego znowu nam się przytrafiło. Widzieliśmy Górnika na kasetach i wiedzieliśmy na co stać ten zespół, że umie zagrać na niezłym ligowym poziomie. Dwa razy próbowałem strzelić gola, ale nie udało się. Występ w reprezentacji w żaden sposób nie odbił się na mojej dzisiejszej dyspozycji. Na razie z moją formą nie jest źle, więc... liczę na powołanie do kadry na mecze eliminacji mistrzostw Europy z Łotwą i Szwecją.
Sebastian Mila
Biorąc pod uwagę naszą przewagę, ten mecz powinniśmy wygrać. Straciliśmy pierwszego gola w lidze i od razu przegraliśmy. Mam nadzieję, że to ostatni taki niefartowny występ. Zszedłem z boiska, bo trener chciał coś zmienić w środku i zaskoczyć Górnika. A i ciągle odczuwam skutki przeziębienia. Chciałem brać udział w każdej akcji i zaczęło mnie przytykać. Gospodarze bronili się bardzo rozsądnie. Trener miał do nas trochę pretensji, że niedokładnie rozgrywaliśmy piłkę. Myślę, że ta jedna porażka nie jest przyczyną jakiegoś dołka, tylko zwyczajnym brakiem szczęścia.
Artur Bożyk:
Nie było strachu tylko koncentracja
Na szczęście obyło się bez szycia, choć na początku trochę krwi z łuku brwiowego się polało. Szybko się zagoi, lód zrobił swoje. Pierwsza połowa to było rozpoznanie. Dobrze, że pozwoliliśmy rozwinąć im skrzydeł. Strachu nie było przed Groclinem, tylko wielka koncentracja. Byliśmy na krótkim zgrupowaniu, gdzie była okazja się wyciszyć. Połowa składu rywali to reprezentanci, poważni kandydaci do mistrzostwa, grający być może najlepszy futbol w Polsce, ale chylić czoła przed nimi nie zamierzaliśmy. Nasza taktyka była obronna, a przyznam, że czasami miałem ochotę powspierać kolegów z przodu. Z dotychczasowych występów w ekstraklasie, właśnie ten ostatni oceniam najwyżej.
Komentarze