Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rozmowa z Andrzejem Niedzielanem, najgroźniejszym napastnikiem Groclinu

• Zapomniał pan jak się strzela gole? - Chyba nie. To Robert Mioduszewski miał dzisiaj dzień konia. To on wybronił Górnikowi zwycięstwo, czasami w nieprawdopodobnych sytuacjach, jak po moim strzale, gdy wybił piłkę na słupek. Zdarzają się takie mecze, gdy nie można pokonać bramkarza. • Byliście zdecydowanym faworytem. Czy po prostu nie zlekceważyliście beniaminka? - Nie. Byliśmy lepsi, cały czas prowadziliśmy grę, ale biliśmy głową w mur. Górnik tylko się bronił, nastawił na kontry, że może coś się uda. Wiedzieliśmy, że przyjdzie pełny stadion ludzi, że będą gryźć trawę. Stworzyliśmy wiele sytuacji, tyle że nie wykorzystanych. No i zostaliśmy skarceni. • Po meczu w Warszawie legioniści stwierdzili, że myśląc o mistrzostwie nie można tracić punktów beniaminkiem. Groclin również jest kandydatem do tytułu. - Ja bym na to tak nie patrzył. To jest liga i nie ważne z kim się gra, beniaminkiem, czy Legią. W każdym meczu trzeba dać z siebie nawet 110 procent. • Przy tak mocnej konkurencji liczy się pan z tym, że może wypaść z podstawowego składu? - Oczywiście, że sobie zdaję sprawę. Piłka nożna jest brutalnym sportem i moje miejsce może zająć ktoś inny. Każdy musi być na to przygotowany i tyle. • Czy Groclinowi paradoksalnie nie może zaszkodzić aż tak duża konkurencja w składzie? - Kadra jest bardzo wyrównana i rywalizacja jest szalona. Jednak myśląc o wysokich celach nie może być inaczej. Konkurencja tylko dopinguje do jeszcze mocniejszej pracy. Rozmawiał Artur Ogórek

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama