Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PIŁKARSKA EKSTRAKLASA * Robert Moduszewski bronił jak w transie, Krzysztof Kłosiński zdobył zwycięskiego gola, Groclin zepchnięty z fotela, a łęcznianie wiceliderem

d Kto mógł przypuszczać, że po trzech kolejkach przed Górnikiem Łęczna będzie tylko za plecami mistrza Polski Wisły Kraków? A jednak. Wicelider z Łęcznej to nie żart. Zespół Jacka Zielińskiego idzie jak burza (oby tak dalej) i po inauguracyjnym zwycięstwie nad Wisłą Płock, remisie z Legią w Warszawie, teraz pokonał innego pretendenta do mistrzowskiej korny - Groclin, spychając go tym samym z pierwszego miejsca. Zainteresowanie sobotnim meczem przerosło najśmielsze oczekiwania. Bilety zostały rozsprzedane w kilka godzin po otwarciu kas. Łęczyński stadion jeszcze nigdy nie przeżywał takiego oblężenia. Na trybunach zasiadło pięć tysięcy widzów! I co ważne, nie zawiedli się. Jacek Zieliński doskonale wiedział, że pójście na wymianę ciosów z Groclinem może skończyć się katastrofą. Boleśnie przekonały się o tym zespoły Odry Wodzisław i Dospelu Katowice, które zostały skaleczone aż po cztery razy. Drużyna Duszana Radolskiego gra dziś chyba najładniejszy futbol nad Wisłą, pełen polotu, rozmachu, ale jak udowodnili górnicy, nie zawsze musi być skuteczny. Dość powiedzieć, że na ławce rezerwowych musieli zasiąść tacy piłkarze, jak Rafał Kaczmarczyk, Jan Woś, Marcin Zając. A kontuzjowani są jeszcze Tomaszowie Wieszczycki i Moskała... Przede wszystkim nic nie stracić Od pierwszych minut widać było, że w grze gospodarzy prawie wszystko podporządkowane zostało zachowaniu czystego konta. I choć w ustawieniu Górnika można było doszukać się dwóch napastników, najczęściej w przodzie pozostawał osamotniony Sylwester Czereszewski, który starał się zgrywać głową piłki do boków. Tyle że nie miał do kogo... Górnik rozpoczął zbyt bojaźliwie, zbyt nerwowo i w dodatku zbyt blisko własnej bramki. Dlatego z założonej taktyki pewnie nic by nie wyszło, gdyby w bramce nie stał świetnie usposobiony Robert Mioduszewski. Już na wstępie rywale mogli wyjść na prowadzenie po \"główce” Piotra Rockiego, podobnie po chwili gdy uderzenie z 12 m Ivicy Kriżanaca obronił łęczyński bramkarz. W 13 min nad bramką strzelił świeżo upieczony debiutant reprezentacji Polski Radosław Sobolewski. W 26 min pięknym długim podaniem fałszem popisał się Kriżanac, ale rozpędzony Andrzej Niedzielan trafił w płot, choć blisko słupka. Dwie minuty później Górnikowi dopisało szczęście i Mioduszewski. Grzegorz Rasiak zagrał na wolne pole, Niedzielan kopnął prawą noga w długi róg, a łęczyński bramkarz popisał się świetną paradą, odbijając piłkę na słupek. Groclin nieustannie atakował. Piotr Piechniak uderzył nad poprzeczką, a Rasiak w sytuacji sam na sam z bramkarzem kopnął obok słupka (obrońcy stanęli sygnalizując - niesłusznie - pozycję spaloną). Śmielej przed przerwą Dopiero w końcówce pierwszej części Górnik zaczął odgryzać się Groclinowi. Sygnał dał Czereszewski, strzelając wzdłuż bramki po podaniu Grzegorza Skwary. W 41 min Grzegorz Bronowicki uderzył z 20 m, ale Mariusz Liberda odbił piłkę. Szansę mieli jeszcze Paweł Bugała i Piotr Soczewka. Po przerwie dominacja zespołu z Grodziska nie była już tak widoczna. Widocznie Jacek Zieliński i jego podopieczni wyciągnęli odpowiednie wnioski. Po kwadransie Mirosław Budka strzelił potężnie z 30 m. Za moment dobrą okazję miał Skwara, ale niepotrzebnie przekładał piłkę na drugą nogę. Szybko zmieniony przez trenera Grzesiek żałował tej sytuacji. - Żeby tylko nie kosztowało nas to utraty jednego punktu - martwił się, gdy ustąpił na boisku miejsca Krzysztofowi Kłosińskiemu. W 62 min \"Buła” nie zawahał się strzelając mocno zza \"szesnastki” i... znowu groźnie zaczęło być w miejscowym polu karnym. Po dośrodkowaniu Lumira Sedlacka Mioduszewski w nieprawdopodobnych okolicznościach obronił \"główkę” Piechniaka i tuż później Niedzielana. W 73 min znowu Robert błysnął klasą odbijając strzał z bliska Piechniaka. Dobitka Zająca okazał się niecelna. Kłosiński za trzy punkty W 76 min stadion oszalał. Bugała podał na lewą stronę do Bronowickiego, ten dośrodkował płasko na krótki słupek, Kłosiński (wypożyczony do Górnika z... Groclinu) wykorzystał gapiostwo obrońców i Liberdy, wpychając piłkę z bliska do siatki. - To taki przysłowiowy farfocel - tłumaczył po meczu bramkarz Groclinu, ale jakie to może mieć znaczenie? Zresztą do siatki mógł sięgać jeszcze raz, gdyby daleki lob Budki był trochę precyzyjniejszy. Tak rozentuzjazmowanej publiczności w Łęcznej jeszcze nie widziano. Gorącej atmosfery nie wytrzymał nawet stadionowy zegar. I choć pokazywał 20 stopni Celsjusza, z całą stanowczością było ze dwa razy goręcej. Nie wierzyli co się stało Goście rzucili się do ataków, lecz ich uderzenia były niecelne, bądź padały łupem Mioduszewskiego, tak jak po \"główce” Igora Kozioła z najbliższej odległości. W razie czego sytuację ratowali obrońcy - już w doliczonym czasie Tomasz Copik zablokował Kozioła. I sensacja stała się faktem! Piłkarze Groclinu długo nie mogli uwierzyć w to co się stało. Jan Woś długo leżał na murawie, choć stadion zdążył już opustoszeć. Na wieść, że Górnik może zostać nawet wiceliderem zmartwił się nieco II trener Jacek Fiedeń. - Oby nas tylko nie zaczęto traktować jak faworyta. - Radości nie krył natomiast wiceprezes Bronisław Kołodziejczyk. - Napiszcie, że następny mecz też wygramy! Artur Ogórek Górnik Łęczna - Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 1:0 (0:0) BRAMKA 1:0 - Krzysztof Kłosiński (76). SKŁADY Górnik: Mioduszewski 9 - Kościelniak 8, Kościuk 8, Bożyk 8 (85 Copik nie sklas.) - Pastuszka 6, Soczewka 7, Bugała 7, Budka 7, G. Bronowicki 6 (87 Boguś nie sklas.) - Skwara 5 (64 Kłosiński 6 - za zwycięskiego gola), Czereszewski 6. Groclin: Liberda - Mynar, Pawlak, Kriżanac, Sedlacek - Piechniak (82 Kozioł), Sobolewski, Mila (79 Woś), Rocki (72 Zając) - Rasiak, Niedzielan. Żółte kartki: Artur Kościuk, Maciej Pastuszka, Paweł Bugała, Grzegorz Skwara (Górnik) - Sebastian Mila, Lumir Sedlacek (Groclin). Sędziował Robert Werder jako główny oraz Sławomir Stępniewski i Maciej Szymanik (Warszawa). Widzów: 5000. PIŁKARZ MECZU: Robert Mioduszewski. OCENA MECZU: (w skali 1-5): 3.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama