W 2013 roku na 18 seansów przyszło tam niespełna 400 widzów. A to jedyne kino w 17- tysięcznym Radzyniu Podlaskim. Problem w tym, że placówka bazuje na projektorach analogowych, które obsługują tylko taśmy celuloidowe. Tymczasem, większość dystrybutorów rozpowszechnia filmy na nośnikach cyfrowych. - W tym roku dostaliśmy tylko jedną kopię na taśmie, był to film "Wałęsa. Człowiek z nadziei”- mówi Zbigniew Wojtaś dyrektor Radzyńskiego Ośrodka Kultury, w ramach którego działa Oranżeria. Placówki nie stać na cyfryzację. To koszt nawet w granicach 400 tys. zł.
- Zresztą na potrzeby Radzynia wystarczyłaby sala 50- osobowa. Kino w obecnym kształcie, z 200 miejscami jest za duże - uważa Wojtaś. - W ostatnich latach, rzadko mieliśmy komplet widzów -dodaje. Jego zdaniem, czarną passę Oranżerii pogłębiły też multipleksy. - Młodzież i dorośli coraz częściej jeżdżą do Lublina czy Siedlec. Bo, jak mówią, tam oprócz chodzenia na film jest jeszcze chodzenie po sklepach w galerii handlowej - wyjaśnia Wojtaś.
W cyfryzacji kina pomóc mógłby radzyński magistrat. - Zdajemy sobie sprawę z tego problemu. Ale obecnie mamy ważniejsze wydatki. Niemniej jednak, przekształcenie kina to jedno z naszych zadań na przyszłość - zapewnia Mirosław Kałuski zastępca burmistrza miasta. - Kina na pewno nie zamkniemy - uspokaja. Dyrektor Wojtaś również nie zamierza likwidować analogowego sprzętu. - Historia zatacza koło. Minie 20 lat i okaże się, że tradycyjne kino wróci, tak jak było choćby z winylami - uważa szef placówki. Na razie Oranżeria czeka na filmy na taśmie. - Jest ich coraz mniej. Niestety, nie udało nam się zdobyć np. "Kamieni na szaniec”. A mielibyśmy widownię szkolną.
Z podobnym problemem zmaga się kino Sława w Międzyrzecu Podlaskim. Od wakacji 2013 r. nie odbyła się tam żadna projekcja. Powód? Brak cyfryzacji, a przy rocznych dochodach z biletów na poziomie niespełna 20 tys. zł utrzymywanie kina za ponad 85 tys. zł stało się nierentowne.
- Staraliśmy się o środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Chcieliśmy uruchomić kameralne kino cyfrowe w remontowanym właśnie Pałacu Potockich. Niestety nie udało się - ubolewa Leszek Szczerbicki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury. - Dlatego planujemy wyleasingować projektory cyfrowe i wznowić działalność kina Sława w starej siedzibie. Czekają nas jeszcze rozmowy z dystrybutorami - dodaje Szczerbicki.Z cyfryzacją dobrze sobie poradziły placówki w Łukowie oraz Janowie Podlaskim w powiecie bialskim. Na początku tego roku nastąpiło otwarcie nowego cyfrowego Kina Łuków. Kameralna sala pomieści ok. 70 osób. Do 2011 roku w mieście działała "Oaza”, jednak zbyt wysokie koszty utrzymania oraz stara technologia zmusiły władze Łukowa do zamknięcia obiektu. Inwestycja pochłonęła 772 tys. zł. Środki na ten cel pochodziły z budżetu miasta, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Po pięciu tygodniach, kino sprzedało blisko 5 tys. biletów.
We wrześniu 2012 r. po sześciu latach reaktywowano również kino Wenus w Janowie Podlaskim. - Kino przeszło gruntowny remont, zostało wyposażone w cyfrowy sprzęt - mówi Wiesława Tur, dyrektor miejscowego ośrodka kultury. Widzowie Wenus mogą liczyć na nowości kinowe za kilkanaście złotych. - Nie dokładamy do tego interesu. Nawet trochę zarabiamy - przyznaje Wiesława Tur. Inwestycja powstała dzięki współpracy Urzędu Gminy oraz Gminnego Ośrodka Kultury. Dołożyła też Unia Europejska oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Komentarze