Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Posłowie lubią latać

Z Warszawy do Krakowa można pojechać pociągiem, autobusem albo polecieć samolotem. Bilety na pierwsze dwa środki transportu kosztują po kilkadziesiąt złotych, przelot – kilkaset złotych. Co wybiorą posłowie nawołujący do oszczędzania? Jasne, że samolot. W przyszłorocznym budżecie zarezerwowano pieniądze na 10 tys. biletów lotniczych.
Posłowie bardzo lubią latać, a najbardziej za granicę. Inne środki transportu są raczej niepopularne. Tylko w tym roku wyjeżdżali aż 356 razy. Do Libii, Tajwanu, Indonezji... Grupa posłów odwiedziła też Maroko. W uzasadnieniu wyjazdu znajdujemy m.in. spotkanie z posłami białoruskimi. Na przyszły rok zaplanowano w budżecie prawie sześć i pół miliona zł na zagraniczne wojaże posłów. Tylko 1/3 tej sumy dotyczy naprawdę ważnych wyjazdów związanych z UE. Na podróże krajowe przeznaczono blisko 10 milionów zł. – To planowane wydatki – mówi Izabella Sierakowska, posłanka SLD z Lublina. – I nie wszystkie pieniądze muszą zostać wydane. Ale teraz, kiedy czekają nas trudne reformy i zaciskanie pasa, takie podróże nie powinny przekraczać granic zdrowego rozsądku. Niektórzy posłowie mają na koncie kilkadziesiąt wyjazdów rocznie. Posłowie z Lubelszczyzny są znacznie skromniejsi. Jan Byra z SLD pięć razy odwiedził Ukrainę. Uczestniczył np. w konferencji z okazji 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Robert Luśnia był w Anglii i we Włoszech. Kilku posłów zaliczyło pojedyncze wyjazdy. – Posłowie wyjeżdżają na zaproszenie organizacji międzynarodowych, UE i w ramach grup bilateralnych. Nasi posłowie jadą do Niemiec, a Niemcy przyjeżdżają do nas – dowiedzieliśmy się w Kancelarii Sejmu. Kto wydaje zgodę na wyjazd? Marszałek Sejmu. – Marszałek Borowski na pewno będzie apelował do posłów o ograniczenie wyjazdów. Powinien też być, i myślę że będzie, znacznie surowszy w wydawaniu decyzji o wyjeździe – podkreśla Izabella Sierakowska. Jednak wydatki na wojaże posłów stale rosną. W 2002 roku zaplanowano na ten cel 4,7 miliona zł. Na przyszły rok o 2,5 mln zł więcej. Jeżeli wszystkie pieniądze zostaną wydane, to za każdego posła zapłacimy 38 tys. zł. O 10 tys. więcej niż rok temu. Gdzie tu oszczędności? -  Mam wrażenie, że nikt nie śmie ograniczyć wydatków na posłów. Jestem w stanie zrozumieć wyjazdy do Brukseli. Ale już dodatkowych funduszy na podróżowanie po kraju nie rozumiem. Posłowie otrzymują bardzo wysokie diety i prawie 10 tys. miesięcznie na prowadzenie biur. To powinno im wystarczyć. Tym bardziej że ci sami posłowie i rząd domagają się zaciskania pasa od pielęgniarek czy górników.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama