PIŁKARSKA III LIGA
• Stal Stalowa Wola – LKP Motor Lublin 0:2 (Nowak w 72 i 90).
• Kolporter Korona Kielce – Tomasovia 4:1 (Michalski 40 i 73, Bilski 47 z karnego i 66 – Świderek 69 z karnego).
• Resovia Rzeszów – Hetman Zamość 1:1 (Blim 69 – Vukadinović 62 z karnego).
• Proszowianka – Polonia Przemyśl 0:1 (Quaye 10).
• Górnik Wieliczka – Hutnik Kraków 1:2 (Ziółkowski 82 z karnego – Kwieciński 75, Madejski 85).
• Heko Czermno – Siarka Tarnobrzeg 0:1 (Gielarek 60).
• Wisła II Kraków – Stal Rzeszów 1:2 (Kmiecik 21
– K. Wójcik 31, Kloc 89).
• Sandecja Nowy Sącz – Pogoń Staszów 0:0.
05.04.2004 09:52
1. Kolporter Korona 18 39 39-14
2. Stal Rzeszów 18 37 28-12
3. Heko Czermno 18 35 34-19
4. Górnik Wieliczka 18 32 31-31
5. Hutnik Kraków 17 31 29-24
6. Wisła II Kraków 18 28 30-23
7. Hetman Zamość 18 25 20-19
8. Motor Lublin 18 23 24-25
9. Pogoń Staszów 18 23 27-25
10. Stal S.W. 18 23 19-20
11. Polonia Przemyśl 18 22 23-27
12. Sandecja N.S. 18 21 19-23
13. Siarka Tarnobrzeg 18 18 13-28
14. Resovia Rzeszów 17 17 15-24
15. Tomasovia 18 15 15-32
16. Proszowianka 18 9 11-31
8 kwietnia: Hetman – Górnik • Tomasovia – Proszowianka • Pogoń – Kolporter Korona • Stal Rz. – Sandecja • Siarka – Wisła II • Hutnik – Stal S. W. • Polonia – Resovia.
10 kwietnia: Motor – Heko.
BRAMKI
0:1 - Nowak w 72 min, 0:2 - Nowak w 90 min.
SKŁADY
Stal St.W.: Wietecha - Wróbel, Drabik, Warczachowski, Sałek, Cieślikowski (78 Kochańczyk), Drozd, Jakóbiak (73 Oczkowski), Rogala 4, Radawiec (63 Dziuba), Kanarski.
Motor: Rachowski - Maciejewski, Ryczek, Różański, Szynkaruk, Nowak (90 Kucharski), Maziarz (46 Golisz), Kubiak, Zajączkowski (64 Syroka) - Prędota, Koczon (82 Chmura).
Żółte kartki: Drabik, Sałek, Cieślikowski, Rogala, Jakóbiak (S) - Kubiak, Szynkaruk (M). Sędziował R. Setla z Katowic. Widzów - 2000.
Drugie z rzędu zwycięstwo Motoru powinno znacznie poprawić nastroje kibiców i działaczy. Trener Grzegorz Komor nadal może spokojnie pracować z zespołem, szukając optymalnego ustawienia drużyny. Trzy bramki zdobył pozyskany przed rundą rewanżową Konrad Nowak, który wyrasta na czołowego snajpera w lubelskiej ekipie.
Dla Stali Stalowa Wola sobotni mecz miał równie duże znaczenie. Przegrana oznaczała zrównanie się punktami z Motorem. Był to też kolejny test dla młodych zawodników \"Stalówki”, którzy zajęli miejsce doświadczonych piłkarzy, takich jak Mieczysław Ożóg, odsuniętych od gry przez trenera Czesława Palika. Miejscowej młodzieży nie można było odmówić ambicji i waleczności, ale efektem tego były przede wszystkim żółte kartki. Motor grał bardziej poukładaną piłkę, chociaż w pierwszej połowie jeszcze nie błyszczał. W 8 minucie lublinianie mieli wprawdzie niezłą okazję, z pola karnego strzelał Piotr Prędota, ale za słabo i piłkę wybił Marek Drozd.
W tej części spotkania bramkarz Stali nie miał dużo pracy. Co innego Bartosz Rachowski, który udanie zadebiutował w bramce Motoru. Stal bowiem nie zachwycała, ale dwie okazje do zdobycia goli miała wyborne. W 32 minucie kibice zerwali się nawet z siedzeń z okrzykiem \"jest!”, ale Damian Sałek z kilku metrów uderzył głową nad bramką. W 44 minucie dośrodkował Michał Rogala, a do piłki wyskoczył najwyżej Krystian Kanarski. Skończyło się na strachu.
Po przerwie na \"Stalówkę” spadły już same nieszczęścia. Trener Palik dokonał zmian, które później uznał za mało udane. Z wyraźnie niezadowoloną miną zszedł z boiska Daniel Radawiec, który nawet nie podał ręki szkoleniowcowi. Lepsze roszady zaszły w lubelskiej drużynie. Trener Komor wprowadził do gry Marcina Syrokę, który (uprzedzając fakty) asystował przy pierwszym golu, a do ataku przesunął Konrada Nowaka, autora bramek. W 72 minucie zaspała obrona gospodarzy i lubelski napastnik wjechał w pole karne \"jak w masło”. Nie zmarnował okazji, uderzył celnie pod poprzeczkę i pobiegł do swoich kibiców, aby dzielić z nimi radość z uzyskania prowadzenia. Rozochocony Nowak jeszcze raz trafił do bramki Stali, strzelając z 16 metrów.
- Jaki to był mecz? Emocji nie brakowało, ale oba zespoły czeka jeszcze dużo pracy. Ja mogę się cieszyć, bo Motor wygrał. Nie przyjeżdżam na wszystkie nasze mecze, ale do Stalowej Woli mogłem, bo akurat wracałem ze służbowego spotkania w Tarnowie - mówił z mocno zadowoloną miną minister sprawiedliwości, Grzegorz Kurczuk. Wyraźnie jednak zaznaczył, że to nie on Motorowi przyniósł szczęście. Lublinianie wygrali zasłużenie.
(tor)
BRAMKI
0:1 – Vukadinović 62 z rzutu karnego; 1:1 – Blim 69.
SKŁADY
Resovia: Pietryka – Mita, Szymański, Tęcza, Rajzer – Smycz, Grabowski
(46 Rozborski), Woźny (64 Madeja), Jakubowski – Dziwisz, Chwałka (52 Blim).
Hetman: Mańka – Pliżga (73 Kycko), Sawic, Walewski, Waga – Karpowicz, Głąbicki (46 Vukadinović), Kocis, Sobczyk – Albingier, Szepeta (56 P. Lipiec).
Czerwone kartki: Sobczyk (H) w 78 min za drugą żółtą, Albingier w 83 min za drugą żółtą, Dziwisz (R) w 90 min za drugą żółtą.
Żółte kartki: Chwałka, Dziwisz, Rajzer, Madeja, Smycz, Woźny, Jakubowski (R), Sawic, Sobczyk, Vukadinović, Walewski, Karpowicz, Albingier (H).
Sędziował: Jacek Karapeta (Radom).
Widzów: 800.
Po spotkaniu obaj szkoleniowcy narzekali, że w kolejnych meczach będą mieli problemy ze skompletowaniem wyjściowych składów. W Hetmanie z Górnikiem Wieliczka na pewno nie zagra najskuteczniejszy zawodnik zamościan Tomasz Albingier.
Resovia po odejściu kilku bardziej doświadczonych zawodników gra głównie młodzieżą i studentami, dlatego braki czysto piłkarskie musi nadrabiać ambicją. Na boisku często dochodziło do ostrzejszych spięć, jednak sędzia nie potrafił opanować sytuacji. Często przerywał grę i zamiast ładnego meczu, kibice obejrzeli piłkarską kopaninę, z czym zgodnie zgodzili się obaj szkoleniowcy.
Pierwsza połowa toczyła się przy silnie wiejącym wietrze; groźnych sytuacji pod obiema bramkami było jak na lekarstwo, w grze było wiele chaosu. W drugiej połowie gra się poprawiła i oglądający to spotkanie (w tym także grupka około 50 kibiców z Zamościa) zobaczyli bramki. Zanim jednak do tego doszło groźnie strzelał Maciej Dziwisz, a chwilę potem ładną akcję przeprowadzili Mariusz Pliżga, Marian Kocis i Bartosz Szepeta. W ostatniej chwili strzał tego ostatniego na rzut rożny wybił Marcin Pietryka. Prowadzenie Hetman zdobył w 62 minucie po strzale Serba Saszy Vukadinovicia z rzutu karnego. Sytuacja, po której Łukasz Smycz faulował Kocisa, wzbudziła jednak wiele kontrowersji. Siedem minut później wyrównał Krzysztof Blim, który przytomnie zachował się w polu karnym gości i w zamieszaniu podbramkowym wepchnął futbolówkę do bramki. Potem zaczęło się kartkowanie. Ostatecznie Resovia kończyła to spotkanie w dziesiątkę (boisko wcześniej opuścił Dziwisz), a Hetman w dziewiątkę (usunięci zostali Tomasz Sobczyk i Albingier).
Paweł Balcerek
BRAMKI
1:0 – Michalski 41, 2:0 – Bilski 47 z rzutu karnego, 3:0 – Bilski 66, 3:1 – Świderek 69 z rzutu karnego, 4:1 – Michalski 73.
SKŁADY
Kolporter Korona: Stawarz – Pastuszka, Rutka,
Michalski, Cichoń – Zabłocki (67 Piwowarczyk), Bilski, Hermes, Frankiewicz – Bajera (83 Jagodziński), Wójcik.
Tomasovia: Waśkiewicz – Bilewicz, Pieniążek, Anioł, Rochecki – Żurawski (51 Droździel), Dunin (46 Głuszko), Wachowicz (77 Korzeń), Świderek – Iwanicki (63 Paszkiewicz), Tyrkało.
Żółte kartki: Rutka, Wójcik (K), Anioł, Tyrkało (T).
Sędziował: Włodzimierz Bartos (Łódź).
Widzów: 4000.
Piłkarze Tomasovii już przed meczem zdawali sobie sprawę, że wyjazd do Kielc na mecz z Kolporterem może zakończyć się dla nich klęską. Faworyta w tym spotkaniu nie trzeba było wskazywać. Drużyna kielecka to pewny kandydat do awansu na drugi front, zawodnicy z Tomaszowa Lubelskiego marzą o utrzymaniu w trzeciej lidze. Niespodzianki nie było. Podopieczni Dariusza Wdowczyka pewnie wygrali 4:1.
Po raz drugi w tym sezonie Kolporter zaaplikował Tomasovii cztery bramki (w rundzie jesiennej w Tomaszowie kielczanie wygrali 4:0). Od początku spotkania uwidoczniła się spora przewaga gospodarzy, tomaszowianie próbowali jedynie przeszkadzać Kolporterowi w grze. Udawało im się to do 40 minuty, kiedy pierwszego gola zdobył Tomasz Michalski. Po podaniu Arkadiusza Bilskiego celnym strzałem głową nie dał szans na skuteczną interwencję Piotrowi Waśkiewiczowi.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo pechowo dla przyjezdnych. Kilka chwil po wznowieniu gry Marcin Żurawski sfaulował w polu karnym Piotra Bajerę i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym wykonawcą jedenastki był kapitan kielczan Bilski. W tym momencie prysły nadzieje Tomasovii na wywiezienie z Kielc korzystnego wyniku i od tej pory na boisku niepodzielnie ton grze nadawał Kolporter. Koncertowa gra gospodarzy przyniosła im kolejnego gola w 66 minucie. Dwójkową akcję rozegrali Rafał Wójcik z Bilskim i ten drugi bez problemów trafił do pustej bramki.
Trzy minuty później honorowe trafienie dla beniaminka zaliczył Janusz Świderek po rzucie karnym podyktowanym za faul Sławomira Rutki na Bogdanie Głuszce. Chwilę potem w słupek trafił Bajera, a Hermes Soares nie zdołał dobić do pustej bramki. Wynik spotkania w 73 minucie ustalił Michalski strzałem przewrotką w samo okienko bramki Waśkiewicza. Asystę przy golu zaliczył Dariusz Frankiewicz. Po tej bramce brawo bił nawet trener tomaszowian, Tomasz Orłowski.
Zawodnicy Tomasovii poza akcją, po której strzelili jedynego gola, praktycznie ani razu poważnie nie zagrozili Mariuszowi Stawarzowi. Próby strzału oddali Jacek Iwanicki (23 minuta) oraz Świderek (45), jednak nie sprawiły one większej trudności golkiperowi gospodarzy. W drugiej połowie nie udało się także zaskoczyć Stawarza po uderzeniu Kamila Droździela.
(pafi)
Komentarze