Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

ODRApani ze złudzeń

Odra nie zademonstrowała w Łęcznej wielkiego futbolu, a jednak potrafiła zdobyć komplet punktów. Górnik rozegrał bardzo słabe spotkanie i wciąż nie potrafi przebudzić się z zimowego snu. Porażkę poniósł zupełnie zasłużenie. Jedynego gola strzelił \"Maradona Ostrowca” Marek Sokołowski, kat łęczyńskiego zespołu, z barażów o ekstraklasę przed dwoma laty.
BRAMKA 0:1 - Marek Sokołowski 47 (głową). SKŁADY Górnik: Mioduszewski 5 - Kościelniak 4, Budka 4, Bożyk 4 - Wolański 4, Prasnal 2 (46 Szałachowski 2), Bugała 4 (76 Smolak), Soczewka 5, Wójcik 4 - Matys 2 (58 Griszczenko), Skwara 4. Odra: Bęben - Grzyb, Madej (58 Kwiek), Szymiczek, Szary - Sokołowski (86 Sikora), Jankowski, Górski, Woś, Radzewicz - Kubisz (77 Bizacki). Żółte kartki: Piotr Soczewka, Tomasz Prasnal (Górnik) - Roman Madej, Piotr Szymiczek, Błażej Jankowski, Jan Woś (Odra). Sędziował: Mirosław Ryszka (Warszawa). Widzów: 6500. Wyróżniający się w Górniku: Piotr Soczewka. Ocena meczu: 2. Górnik rozczarowuje na całej linii. W jego poczynaniach nie widać żadnej myśli i koncepcji. Widać za to wielki chaos. Od początku rundy cały zespół prezentuje się bardzo słabo, w niczym nie przypomina tego z jesieni, gdzie wielką ambicją i determinacją wydzierał punkty wyżej notowanym rywalom. Dziś traci \"oczka” ze średniakami, a nawet słabeuszami. Piłka w wykonaniu łęcznian jest nudna jak flaki z olejem. Taktyka oparta na wybijance i liczeniu na cud pod bramką rywali przestała przynosić efekty. Bo niby ile mogła przynosić?! Nawet pokonanie Widzewa nie zmienia tej opinii, nie mówiąc o remisie w Katowicach. Kiedy w sporcie trafiają się frajerzy, to trzeba ich lać - w przeciwnym razie to z nas zrobią frajerów... Przed meczem z Odrą nikt nie oczekiwał, że zdobycie punktów przyjdzie łatwo. Tym bardziej że wodzisławianie skompromitowali się na boisku Świtu i po zawierusze w klubie bardzo zależało im na rehabilitacji w Łęcznej. Dlatego bardzo zagęścili środek pola, byli skoncentrowani, uważnie poczynali sobie w obronie, licząc na szybkie przechodzenie do ataku. Zresztą przy tak dynamicznych skrzydłowych, jak Marcin Radzewicz i Marek Sokołowski, nie jest o to trudno. Trener Jacek Zieliński od pierwszej minuty wprowadził do składu Tomasza Prasnala, wracającego po długiej kontuzji i debiutującego przed własną publicznością. Jednak \"Prasti” po pierwsze wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji, czyli w środku pola, a po drugie - daleko mu jeszcze do optymalnej dyspozycji. W przerwie meczu został zmieniony przez Sebastiana Szałachowskiego, tylko co z tego, skoro \"Szałce” nie udało się przeprowadzić choćby jednej dobrej akcji. Górnik rozpoczął od strzału Piotra Matysa, ale Marcin Bęben nie miał żadnych problemów z obroną. Później groźnie zrobiło się jeszcze po wrzutce Piotra Wójcika. W odpowiedzi w 18 min groźne uderzenie Sławomira Szarego zablokował Ireneusz Kościelniak. Po drugiej stronie po szybkim kontrataku pojedynek z Bębnem przegrał Matys. Po chwili groźnie główkował Paweł Bugała. Jednak przed przerwą chyba najlepszą okazję zaprzepaścił Grzegorza Skwara, który kopnął bardzo mocno, ale i niecelnie. Po zmianie stron Skwara został cofnięty do pomocy. Ale zanim gospodarze zdołali oswoić się z nowym ustawieniem, już stracili gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Radzewicz, a znajdujący się na wysokości bliższego słupka Sokołowski ubiegł obrońców i strzałem głową pokonał Roberta Mioduszewskiego. W 52 min była szansa na remis, kiedy po dobrym podaniu \"Buły” Wójcik znalazł się tylko przed bramkarzem Odry. Jednak uderzenie piłki z kąta bardziej przypominało podanie do rywala niż kąśliwe uderzenie. Szkoda tej okazji, bo po niej przez długie minuty Górnikiem rządził chaos. I w 67 min mogło być już 0:2, gdyby po podaniu Radzewicza Marek Kubisz trafił czysto w piłkę. Pięć minut potem, po chyba jedynej niepewnej interwencji Bębna, których w sumie nie było zbyt wiele, przed szansą stanął Kościelniak. Niestety, na drodze mocno kopniętej piłki stanął Jan Woś. To były ostatnie podrygi gospodarzy. W końcówce za to niebezpieczny nurt złapała Odra. Najpierw po zabawie obrońców Krzysztof Bizacki przejął piłkę i podał do Radzewicza, którego w ostatniej chwili powstrzymał Kościelniak (wodzisławianie reklamowali faul). A przed wyższą porażką Górnika uchronił jeszcze Mioduszewski, wygrywając sytuacje sam na sam z Wosiem oraz Wojciechem Górskim. W obu przypadkach podawał Bizacki, który sam jeden dał lepszą zmianę od wszystkich rezerwowych z Łęcznej razem wziętych. - Górnik potrafi grać w piłkę, ale wygrywa ten, kto strzela bramki - pocieszał nieco po finałowym gwizdku Radzewicz. - Sytuacje były po obu stronach, lecz nasze były klarowniejsze i dlatego wygraliśmy zasłużenie. • • Górnik jest zupełnie innym zespołem niż jesienią. Gorszym. - Z Widzewem walczyliśmy i wygraliśmy. To samo powinniśmy zrobić w Katowicach. Stało się inaczej i może dlatego ulegliśmy Odrze. Zagraliśmy słabo. Straciliśmy gola, a później już biliśmy głową w mur. Odra spokojnie kontrolowała i mogła zdobyć jeszcze jedną lub dwie bramki. Musimy znowu zacząć walczyć. Odra pokazała, że można pograć na wyjeździe. • Wydaje się, że brakuje wam charakteru. - Trudno powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Każdy z nas chce grać jak najlepiej, każdy się mobilizuje, aby osiągnąć jak najlepszy wynik. Czegoś nam brakuje, lecz sam nie wiem o co chodzi. • W pierwszej rundzie zdobywaliście punkty na własnym boisku. W drugiej je tracicie. - To ból, bo szczególnie u siebie powinniśmy wygrać. A przed nami jeszcze gorsze mecze, z Lechem, Wisłą, Amicą. To będzie dla nas prawdziwy chrzest. Mam nadzieję, że w tych spotkaniach będziemy grać lepiej niż teraz. • Jeśli pierwsi tracicie gola, to zawsze przegrywacie. - Może tak jest, nie śledziłem tego. Nie martwilibyśmy się teraz, gdyby Grzesiek Skwara w końcówce zdobył gola. To my cieszylibyśmy się ze zwycięstwa i w drugiej połowie kontrolowali sytuację. • Jednak Odra była lepsza. - Przeciwko nam Odra zagrała ambitnie, podchodziła pod nas, skracała pole gry. Odra jest ciężkim rywalem, w I lidze jest od kilu lat. Pokazała, że akurat w tym dniu była lepsza. • Będziesz grał dalej jako ostatni obrońca? - Artur Kościuk ma kontuzję i trener tak mnie ustawia. • Nie ciągnie cię do przodu? - Są takie momenty, że chciałbym wyjść do przodu. Jednak kiedy wychodzę ustawiony na pozycji ostatniego obrońcy, to skupiam się wyłącznie na tym. • Raz mogła zgubić Górnika zabawa obrońców z piłką. - Nie bawiliśmy. Chcieliśmy rozegrać akcję z tyłu, ale piłka trochę mi skoczyła i tak wyszło. Przejął ją Bizacki. Na szczęście rywale tego nie wykorzystali. • Jaki błąd popełniliście przy utracie gola? - Ktoś zaspał w polu karnym. Marek Sokołowski ruszył na krótki słupek i strzelił. Podobnie było z Widzewem. • Prezes był po meczu w szatni? - Powiedział krótko, że jeszcze wrócimy do tego spotkania i wyciągnie odpowiednie konsekwencje. • To znaczy, że może wam obciąć premie? - Nie wiem, co miał na myśli. Nie ma usprawiedliwienia • Po zwycięstwie z Widzewem i remisie w Katowicach, gdzie byliście zespołem lepszym wydawało się, że Górnik złapał już właściwy rytm. Tymczasem przegrywacie u siebie z Odrą w nie najlepszym stylu. Czy to znaczy, że Widzew i Katowice są aż tak słabe? - Odra na pewno jest zespołem lepszym od Widzewa i Dospelu, ale to nie usprawiedliwia naszej dzisiejszej postawy. Spotkanie było wyrównane, na remis, ale rywalom wyszedł jeden stały fragment. Nie byliśmy w stanie wyrównać. Mam nadzieję, że spróbujemy to odrobić na Świcie. • Co zdecydowało o porażce Górnika? - Więcej szczęścia miała Odra. Mieliśmy kilka sytuacji, ale niewykorzystanych. Nie graliśmy najlepszego meczu, jednak jeden punkt mogliśmy wywalczyć. • W grze Górnika nie ma żadnego pomysłu, zwłaszcza tej ofensywnej. - Zgadza się. Brakuje Sylwka Czereszewskiego, który był egzekutorem. Z dwóch sytuacji potrafił jedną wykorzystać. A teraz mamy problem ze strzelaniem bramek. • A może po prostu jesteście w kiepskiej formie? - Na pewno tak jest, skoro nie zdobywamy punktów. Wydolnościowo wszystko jest w porządku, bo umiemy wytrzymać cały mecz. Ale w formie nie jesteśmy dobrej, również tej psychicznej. Potrzeba nam jednego pewnie wygranego meczu, aby wreszcie się przełamać. • Nie potraficie wygrywać u siebie, a teraz przed wami dwa wyjazdy - do Świtu i Polonii. - Odra przegrała ze Świtem i miała nieciekawą sytuację w klubie, a mimo to potrafiła się podnieść i zwyciężyć w Łęcznej. Spróbujemy zrobić to samo. Poziom determinacji • W meczu z Górnikiem postawiliście na mocny środek pomocy i to przyniosło efekty. - Mariusz Nosal doznał kontuzji i praktycznie zostaliśmy bez klasowego napastnika. To sprawiło przemeblowanie składu. Ani ja, ani Marek Kubisz nie jesteśmy typowymi napastnikami, bo obaj lubimy cofać się po piłkę. • W ciągu tygodnia przeszliście prawdziwą metamorfozę. - Tak bym nie powiedział, bo ze Świtem rozegraliśmy dobrą pierwszą połowę. • A w Łęcznej już dwie dobre. - W Nowym Dworze zgubiła nas przerwa. Pomyślałem, że Świt jest bardzo słaby i nic złego nam nie zrobi... • Górnik jest słabszy od Świtu? - W polskiej lidze duże znaczenie odgrywa poziom determinacji. Żeby wygrać jest to wręcz niezbędne. W Łęcznej chcieliśmy zmazać plamę i to się udało. Odra i Górnik mają wyrównane zespoły i kto wkłada więcej serca, ten wygrywa. • Miał pan sporo uwag do sędziego. - Taka jest rola kapitana, aby rozmawiać z arbitrem. Z panem Ryszką znamy się lata i wszystko wyjaśniliśmy sobie w trakcie meczu. • Był karny na Marcinie Radzewiczu? - Myślę, że nie. Zawodnik, który go gonił, trafił idealnie w tempo akcji. • Nie wyglądało na to, aby Górnik był w stanie zrobić wam krzywdę. Odra jest taka mocna w defensywie, czy Górnik taki słaby w ofensywie? - Zwracaliśmy wielką uwagę na Grześka Skwarę i od podań staraliśmy się odciąć Pawła Bugałę, bo wiedzieliśmy ile on znaczy dla gospodarzy. Wszystko to bardzo dobrze robił Błażej Jankowski. Udawało nam się wychodzić z kontrą i tylko martwi mnie, że nie zdobyliśmy drugiego gola, aby wprowadzić więcej spokoju. • Po porażce ze Świtem w Wodzisławiu było trochę nerwowo. - Tym meczem i następnym damy prezesowi szansę, aby cofnął swoje decyzje. • Za mecz z Górnikiem nie dostaniecie premii? - O tym nie rozmawialiśmy. Teraz wszystko zależy od prezesa, czy odkupiliśmy swoje winy. • To była dotkliwa kara finansowa? - Dosyć, choć nikt nie zapłacił jeszcze złotówki, bo jest to kara zawieszona. • Chodzi o 25 tys. zł? - Odpowiem dyplomatycznie - nie potwierdzam i nie zaprzeczam. • Już pan zapomniał o pobycie w Groclinie? - Dla mnie rok był stracony, bo ile minut w Grodzisku rozegrałem? I jeszcze teraz widać, że nie jestem tym zawodnikiem, co w Odrze, czy Ruchu. Trochę jeszcze brakuje, ale stale grając wszystko nadrobię. 1. Wisła Kraków 19 46 15-1-3 53-24 2. Legia Warszawa 19 41 12-5-2 36-14 3. Amica Wronki 19 40 12-4-3 37-18 4. Groclin Dyskobolia 19 34 10-4-5 46-19 5. Wisła Płock 19 28 7-7-5 32-31 6. Górnik Łęczna 19 27 8-3-8 19-29 7. Górnik Zabrze 19 25 6-7-6 19-23 8. Odra Wodzisław 19 25 7-4-8 22-29 9. GKS Katowice 19 22 6-4-9 15-32 10. Lech Poznań 19 21 5-6-8 32-29 11. Polonia Warszawa 19 19 4-7-8 18-31 12. Widzew Łódź 19 13 2-7-10 19-31 13. Górnik Polkowice 19 12 3-3-13 13-33 14. Świt Nowy Dwór 19 12 2-6-11 15-33 Przed tygodniem napisaliśmy, że największy atut GKS Katowice to zdobycz punktowa z rundy jesiennej. Dziś możemy dodać, że w przypadku Górnika Łęczna - również. Całe szczęście, bo w przeciwnym razie widmo degradacji miałoby wielkie oczy. - Tak łatwego rywala już na wyjeździe mieć nie będziemy - przyznał w Katowicach Ireneusz Kościelniak. Dodajmy, że u siebie też nie. Przed Górnikiem dwa wyjazdy, do walczących o pierwszoligowe życie Świtu i Polonii. Później przyjedzie Lech Poznań, a po nim - podróż do Polkowic. A w końcówce jeszcze Wisła Kraków (dom), Górnik Zabrze (wyjazd) i Amica Wronki (dom). I jak tu wierzyć w zwycięstwa, zwłaszcza że forma zespołu Jacka Zielińskiego jest po prostu daleka od przyzwoitej. Z określenia \"rewelacja sezonu” pozostały już tylko strzępy, a z łęczyńskiej twierdzy ruiny. Górnik przestał walczyć i wierzyć. Odra co prawda umie grać z łęcznianami, bo już w rundzie jesiennej wygrała u siebie 2:0. To była pierwsza porażka beniaminka w pierwszej lidze, która pokazała, że wystarczy strzelić mu pierwszego gola i zwycięstwo jest pewne. Górnicy nie potrafią odrabiać strat. Jeszcze ani razu nie byli w stanie osiągnąć korzystnego rezultatu, jeśli pierwsi stracili bramkę. Odra tylko to potwierdziła. Choć poza solidnością nie zademonstrowała niczego wielkiego. W ofensywie Górnik razi nieporadnością. Rzadko i z trudem stwarza dogodne okazje. A jeśli już mu się uda, jest nieskuteczny. Wobec kontuzji Sylwestra Czereszewskiego i cofnięciu na pozycję stopera Mirosława Budki rolę egzekutorów mieli w dalszym ciągu pełnić Paweł Bugała i Grzegorz Skwara oraz sprowadzony w tym celu Piotr Matys. Jednak na wiosnę wszyscy razem wzięci nie zdobyli ani jednego gola. Bugała na ten moment czeka już 604 minuty, Skwara - 474 minuty, a Matys, odkąd trafił do Łęcznej, czyli od 400 minut. Z sześciu meczów na wiosnę, w czterech Górnik nie był w stanie znaleźć sposobu na bramkarzy rywali. W sobotę kibice gorąco dopingowali swoich piłkarzy, ale nie brakowało też takich okrzyków: Zieliński zmień Bugałę, bo ciebie zmienią. Łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Kiedy murawę opuszczał \"Buła”, otrzymał za swój występ sporą porcję gwizdów. A jeszcze niedawno \"budowano” mu w Łęcznej pomnik... Odra jest chorobą zakaźną wieku dziecięcego. Po tygodniu jej objawy ogólne zaczynają ustępować. Czy w górniczej ekipie również ustąpią? Oby, bo w sobotę wyprawa do Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie po przyjściu Janusza Wójcika Świt nagle zwietrzył szansę utrzymania. Prezes Odry Wodzisław Ireneusz Serwotka przestraszył swoich piłkarzy karami i przyniosło to efekty w postaci zwycięstwa. Szef Górnika Zbigniew Krasowski również zapowiada wyciągnięcie konsekwencji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama