• Kiedy rozmawialiśmy przed kilkoma dniami powiedziałeś: „Lecę do Ameryki, aby wszystko zacząć od początku”. Co to miało znaczyć?
– Po prostu chcę na nowo ułożyć swoje życie prywatne oraz życie piłkarza. Będę chciał zostać w Stanach Zjednoczonych już na stałe.
• Dlaczego wybrałeś właśnie USA?
– Skorzystałem z tego, że miałem ważną wizę.
• A nie chciałeś znowu zacząć w Polsce?
– Mimo wszystko nie. W Łęcznej nieźle dostałem w kość, straciłem sporo zdrowia. Nie sądzę, aby w kraju udało mi się wrócić do grania na wysokim poziomie, a czwarta liga nie interesuje mnie. Jeszcze nie wiem co zastanę w Stanach. Postaram się załapać do jakiegoś polonijnego klubu. Może uda mi się znaleźć też pracę?
• Kiedy odchodziłeś z Łęcznej, stwierdziłeś, że postarasz się poszukać klubu w Polsce.
– Wtedy jeszcze nie podejrzewałem, że tak długo będę wracał po kontuzji. Teraz niby jestem już po rehabilitacji, ale wciąż odczuwam, że noga nie jest w stu procentach sprawna. Po powrocie do Dębicy wznowiłem nawet treningi, ale po pewnym czasie musiałem jednak zmniejszyć obciążenia.
• To co się stało z nogą?
– Wszystko przez lekarski błąd. Grałem w drużynie rezerw i skręciłem staw skokowy lewej nogi. Bolało mnie, więc następnego dnia zgłosiłem się do klubu i poprosiłem, aby zrobiono mi zdjęcie. Pojechaliśmy do lekarza i on po obejrzeniu stwierdził, że noga jest złamana. Założono mi gips na osiem tygodni. Po ściągnięciu gipsu i ponownych zdjęciach w różnych płaszczyznach okazało się, że to wcale nie było złamanie. Nastąpiła pomyłka! Z nogą zaczęło się dziać coś niedobrego, była zbyt długo usztywniona, nie mogłem dojść do siebie. Konieczna stała się operacja, za którą trzeba było zapłacić 12 tys. zł. Koszt został rozłożony po połowie, na mnie oraz klub. Dziś niby wszystko jest w porządku, ale noga dalej pobolewa.
• Później jeszcze doszły kłopoty z ręką.
– Miałem wypadek w mieszkaniu. Rozciąłem rękę, konieczna była operacja i po półrocznej rehabilitacji zostałem w końcu poskładany do kupy.
• Wypadek z ręką był powodem rozwiązania umowy?
– Wiedziałem, że leczenie będzie długo trwało. Następnego dnia po operacji przyjechał człowiek z klubu. Miał już przygotowane papiery do podpisania. Byłem pod ścianą i złożyłem podpis. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. W Górniku obiecali mi jeszcze wypłacić pewne pieniądze, ale nie rozbili tego. Jednak mniejsza z tym, to nie była wielka kwota.
• Decyzja klubu o rozwiązaniu kontraktu bardzo cię rozczarowała?
– Wiedziałem, że to ja zawaliłem. To była moja wina i pretensje mogę mieć tylko siebie. Chciałem zachować się jak facet i zrobiłem to.
• I chyba nie do końca wykorzystałeś swoją szansę w Łęcznej?
– Oczywiście. Dostawałem szanse od trenerów, zawsze chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, ale kontuzje bardzo mi doskwierały. I nie mogłem sprzedać tego, co naprawdę potrafiłem.
• Aby grać w USA również musisz być zdrowy.
– Pewnie. Rękę będę mógł jeszcze rehabilitować, ale nogi już nie. To już zostało zrobione. Wola boża co dalej.
• Za ocean wybrał się również Rafał Ruta, były piłkarz Świtu zamieszany w aferę barażową.
– Z Rafałem znamy się bardzo dobrze ze wspólnych występów w Ceramice Opoczno. Przez pół roku mieszkaliśmy nawet pod tym samym adresem. Ze względu na dwuletnią dyskwalifikację musiał wyjechać, ma przecież do utrzymania rodzinę. Uważam, że postąpił rozsądnie.
• Gdzie zatrzymasz się w USA?
– W Chicago. Jadę do znajomych, mam tam kilku kolegów z Dębicy. Rafał gra w Stali Mielec Chicago i ja również postaram się tam trafić.
• A jeśli nie uda się kontynuować piłkarskiej kariery?
– Trudno, będę musiał się z tym pogodzić. Pójdę do pracy. Jeśli nie dane mi będzie zarabiać na życie nogami, to będę to robił rękami. Nie załamię się, trzeba będzie żyć dalej. Po kontuzjach miałem już czarne myśli, że nigdy nie włożę na nogi korków, ale uwierzyłem w siebie i dalej to robię.
• Zapomniałeś już o Górniku?
– W żadnym razie! Cały czas byłem w kontakcie z chłopakami. Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić kolegów oraz łęczyńskich kibiców.
(ur. 2.04.1979 r.), obrońca, grał w Igloopolu Dębicy, Ceramice Opoczno, Legii Warszawa i Górniku Łęczna.
Do Łęcznej przyszedł w przerwie zimowej sezonu 2000/01. Od tamtej pory w Górniku rozegrał 37 spotkań, w których strzelił jednego gola. Do zespołu został sprowadzony za kadencji Tadeusza Łapy. – W zamian za Dariusza Kozubka z Ceramiki sprowadziliśmy Zbigniewa Czerbniaka, Marcina Majewskiego oraz 21-letniego Artura Wilka. Dołączył do nas jako lewy pomocnik. Przebojowy o dużej wydolności, ale przytrafiały mu się gafy. Był bardzo rozwojowy, warty inwestowania, dlatego ze wspomnianego zaciągu tylko jego chciałem zatrzymać. W ramach rozliczenia oddaliśmy do Opoczna Piotra Cetnarowicza – powiedział trener Łapa.
Reklama













Komentarze