Reklama
Kierowca subaru wjechał w grupę ludzi. Chciał uciec, ale dopadli go piesi
Trzy osoby ucierpiały w wypadku, do którego doszło w nocy z czwartku na piątek na skwerze przy ul. Siemiradzkiego w Lublinie. Pijany kierowca wjechał tam w grupę ludzi i próbował uciekać z miejsca wypadku
- 18.04.2014 17:15

Do zdarzenia doszło w czwartek, tuż przed godz. 24. Rozpędzony samochód marki Subaru jechał od strony ul. Kruczkowskiego. Najpierw przełamał metalowe barierki, po chwili potrącił trzy osoby, a na koniec uderzył w drzewo. Kierowca wysiadł z samochodu i próbował uciekać, ale został zatrzymany przez świadków zdarzenia. Później do czasu przyjazdu policji pilnowali go strażacy.
- Mieszkam już tutaj 42 lata, ale nigdy czegoś takiego nie przeżyłam - mówi pani Genowefa Mączka, która ma dom tuż obok miejsca, gdzie doszło do wypadku. - Jeszcze nie spałam, gdy usłyszałam huk. Był tak wielki, że wydawało się, że tuż obok spadła bomba. Jeszcze w piątek sprzątałam szkło i drzazgi z ogródka. Miałam dużo szczęścia, że ten kierowca nie wjechał w mój dom - dodaje pani Genowefa.
Bili i kopali
Przyznała również, że tuż po wypadku zrobiło się spore zamieszanie. - Było mnóstwo ludzi. Możliwe, że zbiegło się nawet kilkadziesiąt osób. Widziałam też, jak kogoś bili i kopali. Nie wiem, czy to był kierowca, ale krzyczeli do niego, że trzeba umieć jeździć.
Inny ze świadków, którego spotkaliśmy w piątek na miejscu zdarzenia mówił, że ponoć kierowca miał wrzucony czwarty bieg, kiedy rozpędzony wpadł w grupkę ludzi.
- Sprawca wypadku to 26-letni Maciej K. z Bogatyni - mówi Andrzej Fijołek z zespołu prasowego KWP w Lublinie. - Sam został ranny i trafił do szpitala. Badanie trzeźwości wykazało, że miał 1,64 promila alkoholu w organizmie.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna znacznie przekroczył prędkość. Wyjechał swoim subaru foresterem z ul. Kruczkowskiego w Zemborzycką.
Maciej K. leży w szpitalu
- Poszkodowani zostali dwaj mieszkańcy Lublina, w wieku 21 i 25 lat - dodaje Fijołek. - Na szczęście nie odnieśli obrażeń zagrażających życiu. W zdarzeniu ucierpiała również młoda kobieta, ale odmówiła pomocy lekarskiej.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że młodszy z poszkodowanych ma złamaną nogę i liczne urazy głowy. Starszy po opatrzeniu ran opuścił szpital.
Maciej K. leży w szpitalu, gdzie pilnują go policjanci. Będzie odpowiadał za jazdę po pijanemu i spowodowanie wypadku. Grozi za to do 12 lat więzienia.
jsz
Reklama
















Komentarze