Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W Nowym Dworze po staremu

Niewiele zmieniło się w grze Górnika, więc w Nowym Dworze Mazowieckim nie wywalczył ani jednego punktu, ani nie zdobył choćby jednej bramki. Broniący się przed degradacją Świt zasłużenie pokonał na swoim stadionie drugiego beniaminka, a mógł tego dokonać w jeszcze okazalszych rozmiarach. Gdyby nie Robert Mioduszewski...
BRAMKA 1:0 - Mariusz Zganiacz (68). SKŁADY Świt: Malarz - Szeremet, Cios, Kaliciak - Wiechowski, Jacek, Preiksaitis (88 Łukaszewski), Tasić (58 Zganiacz), Wyczałkowski - Jasiński, Rasić (80 Mierzejewski). Górnik: Mioduszewski 8 - Kościelniak 4, Jaroszyński 4, Bożyk 4 - Wolański 5, Bronowicki 5 (74 Copik 3), Nikitović 4, Bugała 4, Wójcik 4 - Szymanek 3 (54 Skwara 4), Szałachowski 4 (65 Griszczenko 3). Żółte kartki: Artur Wyczałkowski (Świt) - Piotr Jaroszyński, Piotr Bronowicki, Janusz Wolański, Tomasz Copik (Górnik). Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów). Widzów: 2 500. Ocena meczu: 2. Piłkarz meczu: Robert Mioduszewski. Górnik ze Świtem próbował walczyć. Ale w sobotę okazało się stanowczo zbyt mało, aby myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy. To smutne, bo gospodarze nie zaprezentowali nic wielkiego, a mimo to pod bramką Roberta Mioduszewskiego kilkakrotnie zrobiło się bardzo gorąco. Po prostych błędach. Gdyby nie \"Miodek”, łęczyński bagażnik byłby znacznie bardziej wypełniony golami. Natomiast na przedpolu Arkadiusza Malarza wiało nudą i o to wciąż można mieć największe pretensje. Trener Zieliński ma rację, mówiąc, że chcąc zremisować trzeba strzelić gola. Tylko jak to zrobić, skoro Górnik w ofensywie prezentuje się bardzo słabo, dając niezłe przykłady jak w ataku grać się nie powinno. Brakuje strzałów, podań, kombinacyjnej gry, wygrywania pojedynków z obrońcami, wyjścia na pozycje, pomysłu, schematu; wszystkiego... Mecz beniaminków był słaby. Zepsuty dodatkowo przygnębiającym otoczeniem. Stadion Świtu ma oświetlenie, ale nie ma... zegara. Gdy chcieliśmy odnotować pierwszą akcję i spytaliśmy, gdzie znajduje się wspomniany zegar, dziennikarze z Warszawy wybuchnęli śmiechem. Lecz tak naprawdę nikomu nie było do śmiechu, bo wkrótce zaczął padać deszcz, a pod malutkim daszkiem szansę na uniknięcie przemoknięcia do suchej nitki mieli wyłącznie goście określani mianem VIP. A fatalne boisko szybko zmieniło się w bagienko. Pierwsze minuty były wyrównane. W 13 min groźną okazję stworzyli goście, kiedy po błędzie miejscowej defensywy w dogodnej pozycji znalazł się Sebastian Szałachowski, ale jego strzał obronił Malarz. Później po rzucie rożnym główkował Janusz Wolański, po czym przewagę zaczął uzyskiwać Świt. W 26 min mogło być 1:0. Aidas Preiksaitis dostrzegł Sergiusza Wiechowskiego, który jednak przegrał sytuację sam na sam z Mioduszewskim. Po chwili z bliska nad poprzeczką przestrzelił Davor Tasić. I znowu z dystansu nie dał się zaskoczyć \"Miodek”, po próbach Wyczałkowskiego oraz Piotra Jacka. Losy meczu odmienił rezerwowy Mariusz Zganiacz. Gra ofensywna Świtu wyraźnie nabrała rumieńców. Najpierw pomocnik obsłużył Radosława Jasińskiego i Mioduszewski musiał wykazać się sporymi umiejętnościami. W 68 min był już bezradny. Po dośrodkowaniu Preiksaitisa Piotr Jaroszyński wybił piłkę za pole karne. Niestety wprost do Zganiacza, który niepilnowany spokojnie przyjął piłkę i uderzył ją po koźle z 17 m w długi róg. Trudno było uwierzyć w odwrócenie wydarzeń przez Górników, tym bardziej że gospodarze wciąż atakowali. Tylko w jednej akcji Mioduszewski dwukrotnie musiał stawać oko w oko z rywalami, a w 75 min uratował swój zespół, kiedy koniuszkami palców sparował piłkę na poprzeczkę. Tuż przed ostatnim gwizdkiem dopisało mu jeszcze szczęście po uderzeniu Jasińskiego w słupek. W drugiej połowie jedynym zagrożeniem dla Malarza była \"główka” Tomasza Copika. Czego brakuje Górnikowi? - Spokoju, rozegrania piłki, za bardzo chcemy - uważa prawy pomocnik Janusz Wolański. - Nie mamy wykończenia i ostatniego podania. Coś trzeba zrobić, aby wreszcie się odmieniło. Musimy wygrać i uwierzyć w siebie. Gramy bez wiary. Podobny styl był jesienią, sytuacji też nie było za dużo. Mam dwie zdobyte bramki na koncie, ale co to jest?! Wolę być pod tym względem najsłabszy, abyśmy w końcu zwyciężali. Musimy zrobić rachunek sumienia, co z siebie daliśmy i co możemy jeszcze dać. Musimy wierzyć. Skąd brać taką wiarę? Może stąd, że już gorzej być nie może... Piłkarze Świtu po raz pierwszy w tym sezonie wystąpili w roli faworyta. Wpłynęły na to dwa mecze zespołu Janusza Wójcika, czyli zwycięstwo nad Odrą Wodzisław i remis z Amiką we Wronkach oraz kiepskie występy Górnika na wiosnę. Od początku sezonu największym utrapieniem łęcznian stały się kontuzje. W ani jednym meczu nie udało się zebrać wszystkich zawodników. Przed wyjazdem na Mazowsze ze składu wypadli dodatkowo Piotr Matys i Mirosław Budka, a za kartki pauzować musiał jeszcze Piotr Soczewka. To jednak nie może być jedynym usprawiedliwieniem postawy zespołu w rundzie rewanżowej... Trener Jacek Zieliński szuka różnych rozwiązań w składzie, ale albo one nie są trafione, albo szkoleniowiec faktycznie nie ma w kim wybierać. Jeśli to drugie, to krytycznie należy spojrzeć na \"wzmocnienia” dokonane w przerwie zimowej. Z wyjątkiem Janusza Wolańskiego pozostali sprowadzeni zawodnicy spisują się grubo poniżej oczekiwań. Bardzo dużym zaskoczeniem było wystawianie w Nowym Dworze w ataku \"młodych wilczków” - Sebastiana Szałachowskiego i Grzegorza Szymanka, które jednak nie potrafią kąsać. Szansę znowu otrzymał Veljko Nikitović, tylko czy ją wykorzystał? • Jesteś bardzo zdenerwowany. - Nie mogę być zadowolony. Przecież dostaliśmy w łeb 0:1. • Świt jako zespół walczący przed degradacją, opromieniony zwycięstwem nad Odrą i remisem z Amiką, nie pokazał nic wielkiego. Od zdeterminowanych gospodarzy można było oczekiwać czegoś więcej. - My też przyjechaliśmy powalczyć, nie oddać punktów za darmo. Zdecydował jeden kapitalny strzał Zganiacza. My nie mieliśmy takich strzałów, po których Malarz mógłby się popisać. • Przy tym uderzeniu nie miałeś chyba zbyt wielkich szans? - To chyba widzieliście. • Miałeś też szczęście - poprzeczka, niedługo potem słupek. - Poprzeczka to moja zasługa. Piłka poszła po palcach, dotknąłem ją i wystarczyło, aby odbiła się od poprzeczki. A słupek to nie jest gol. Słupek jest ze mną i tak się ustawiam, aby ten słupek jeszcze mi pomógł. • Dlaczego z przodu stwarzacie tak mało sytuacji. - O to proszę pytać napastników. Ja jestem od tego, aby nie wpuszczać piłki do własnej bramki. • Gracie w przebudowanym składzie, słabszym od tego z jesieni. Jaka to była gra? - Ocena należy do dziennikarzy. Graliśmy na tyle, na ile było nas stać. • Wiosną odnieśliście tylko jedno zwycięstwo. Co się dzieje? - Też mamy do siebie podobne pytania. Wiosną spodziewaliśmy się większej zdobyczy punktowej. W przyrodzie nic nie ginie. Wszystko musi być na zero. Jesienią szczęścia mieliśmy dużo, teraz nie. • Z taką grą Świt może się utrzymać? - Trudno oceniać rywali. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Nie pozwoliliśmy Świtowi na zbyt wiele, ale wygrał. My mamy nasze zmartwienia. • Możecie mieć jeszcze większe? Po porażce z Odrą mieliście spotkanie z prezesem. Teraz znowu przegrana. - To pytanie do prezesa, czy będzie wyciągnie konsekwencje z tego wyniku. • Jaka jest pańska opinia o meczu Górnika ze Świtem? - Jaka opinia? Pogoda była słaba. • Boisko też. - Ja nie byłem na boisku, ale wydaje się, że tak. Jednak oba zespoły miały te same warunki. Gratuluję zwycięstwa drużynie lepszej. • Pogoda była słaba, a pańskim zdaniem jaka była gra Górnika? Taka jak pogoda? - Może jeszcze gorsza... Pogoda była zmienna, a gra Górnika była niezmienna. Przynajmniej od dwudziestej minuty, aż do końca. Z minuty na minutę gorsza. • Czy wszystko można wytłumaczyć osłabionym składem? - Chyba nie. Problemy ze składem mają wszyscy, choć my faktycznie mamy je duże. Ale są też inne przyczyny, tylko nie oceniajmy tego na gorąco. Musimy się spotkać z zespołem oraz trenerami i porozmawiać. • W ubiegłym tygodniu już to robiliście? - Tak, rozmawialiśmy nawet przed wyjazdem. A teraz trzeba zrobić to po powrocie. • Czy można spodziewać się jakiejś nerwowości ze strony zarządu? - Ten zarząd nigdy nie charakteryzował się wielką nerwowością, ani szybkością w nerwach. Mógł być najwyżej chwilowo zdenerwowany. Nigdy nie robiliśmy ruchów nieprzemyślanych, wynikających z momentu podniecenia. Pewnie nie przejdziemy obojętnie obok tego wyniku. Spróbujemy coś zaradzić. • Przed Górnikiem wyjazd do Polonii. Czy zarząd postawi zespołowi przed tym meczem jakiś konkretny cel, na przykład wywalczenie określonej liczby punktów; powiedzmy jednego? - Nie ma takiego celu, wywalczyć jeden punkt. Cel jest zawsze jeden, wygranie meczu. • Co trzeba zrobić, aby w ciągu tygodnia zespół przeszedł metamorfozę i wywalczył trzy punkty. - Muszę o to spytać trenera. 1. Wisła Kraków 20 49 16-1-3 59-25 2. Legia Warszawa 20 44 13-5-2 38-14 3. Amica Wronki 20 40 12-4-4 34-21 4. Groclin Dyskobolia 20 34 10-4-6 47-25 5. Wisła Płock 20 31 8-7-5 35-32 6. Odra Wodzisław 20 28 8-4-8 23-29 7. Górnik Łęczna 20 27 8-3-9 19-30 8. Górnik Zabrze 20 25 6-7-7 19-25 9. Lech Poznań 20 24 6-6-8 34-30 10. GKS Katowice 20 22 6-4-10 16-34 11. Polonia Warszawa 20 19 4-7-9 18-32 12. Widzew Łódź 20 16 3-7-10 21-31 13. Świt Nowy Dwór 20 15 3-6-11 16-33 14. Górnik Polkowice 20 12 3-3-14 13-35 2.05. Wisła Kraków – Widzew Łódź; 3.05. Lech Poznań – Odra Wodzisław, Amica Wronki – Legia Warszawa, Górnik Zabrze – Groclin Dyskobolia, Polonia Warszawa – Górnik Łęczna, Górnik Polkowice – GKS Katowice, Wisła Płock – Świt Nowy Dwór Mazowiecki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama