Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• LKP Motor Lublin – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (Prędota 63 – Policht 9). • Hetman Zamość – Heko Czermno 1:0 (Kocis 42). • Tomasovia – Górnik Wieliczka 2:0 (Tyrkało 22, Droździel 44). • Stal Rzeszów – Kolporter Korona Kielce 2:2 (Kloc 64, Rzucidło 90 – Cichoń 32 z karnego, Michalski 73). • Siarka Tarnobrzeg – Pogoń Staszów 2:0 (30 K. Stępień, 36 Gielarek). • Hutnik Kraków – Wisła II Kraków 2:0 (Kołodziej 16, Madejski 41). • Proszowianka Proszowice – Resovia Rzeszów 3:1 (Marzec 26, Wtorek 41, Lewandowski 77 – Dziwisz 15). • Mecz Polonii Przemyśl ze Stalą Stalowa Wola przełożono na 11 maja. 1. Kolporter Korona 22 49 47-17 2. Stal Rzeszów 22 45 36-16 3. Heko Czermno 21 39 37-20 4. Hutnik Kraków 21 38 36-29 5. Górnik Wieliczka 22 36 35-39 6. Hetman Zamość 22 32 24-23 7. Wisła II Kraków 22 32 32-27 8. Stal S.W. 21 30 24-22 9. Motor Lublin 22 28 27-28 10. Polonia Przemyśl 21 25 29-33 11. Sandecja N.S. 21 25 22-26 12. Pogoń Staszów 22 24 29-31 13. Resovia Rzeszów 21 23 21-31 14. Siarka Tarnobrzeg 22 22 16-32 15. Tomasovia 22 21 18-36 16. Proszowianka 22 12 14-37 28 kwietnia: Wisła II – Hetman • Stal S. W. – Tomasovia • Górnik – Proszowianka • Heko – Polonia • Stal Rz. – Siarka. Mecze Pogoni Staszów z lubelskim Motorem i Sandecji z Hutnikiem Kraków przełożono na 19 maja. Spotkanie Kolportera Kielce z Resovią przełożono na 12 maja.
BRAMKI 1:0 Tyrkało 22 min; 2:0 Droździel 44 min. SKŁADY Tomasovia: Waśkiewicz – Bilewicz, Pieniążek, Anioł, Korzeń – Droździel (70 Żurawski), Rochecki, Głuszko (73 Dunin), Świderek – Iwanicki, Tyrkało (85 Wachowicz). Górnik: Frączek (46 Juszczyk) – Powroźnik, Baran, Ziółkowski, Harłacz – Gruszka, Musiał, Cebula, Kusia – Kępski (75 Kopyść), Suchan (46 Szczepański). Czerwona kartka: Rochecki w 52 min za drugą żółtą. Żółte kartki: Tyrkało, Iwanicki, Rochecki, Droździel, Korzeń, Świderek (T). Sędziował: Rafał Rosa (Rybnik). Widzów: 1500. Piłkarze Tomasovii nie składają broni i dzielnie walczą o utrzymanie się w gronie trzecioligowców. Choć do wygrania wojny potrzeba jeszcze kilku zwycięskich bitew, to ta wczorajsza może okazać się bezcenna. Zawodnicy z Tomaszowa pod dowództwem Tomasza Orłowskiego pokonując 2:0 Górnika Wieliczka, zrobili krok, który może w ostatecznym rachunku zadecydować, że będą przed szeregiem zespołów, które opuszczą trzeci front. Tomaszowianie dopracowali perfekcyjnie strzały po ziemi, bo tak padły obie trafione przez nich bramki. Po 11 minutach od pierwszego gwizdka sędziego dającego sygnał do boju, groźną sytuację lewą flanką przeprowadził Janusz Świderek. Przejął piłkę jeszcze na własnej połowie, szturmem przedarł się aż pod pole karne gości i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem w dogodnej sytuacji próbował podawać, choć mógł „napocząć” Górnika. Podanie, niestety, przejął Grzegorz Baran. Kilka minut później ponownie Świderek stanął przed szansą na trafienie, ale wywalczył tylko rzut rożny. Chwilę później z odsieczą pomocnikowi Świderkowi przyszedł ukraiński napastnik Witalij Tyrkało i było 1:0. Kibice musieli na drugiego gola czekać ponad 20 minut. Tym razem egzekutorem był Kamil Droździel. Druga połowa była bardzo nerwowa, mecz zrobił się brzydki, sędzia często pokazywał żółte kartki, jednak tylko gospodarzom. Dwa kartoniki w tym kolorze obejrzał Jan Rochecki, a połączenie dwóch żółtych to zawsze czerwona kartka i od 52 minuty Tomasovia musiała grać w osłabieniu. Po tym zdarzeniu trwała wymiana ciosów. Uderzali Jacek Iwanicki (54 min), Maciej Musiał (65 min) i Bartłomiej Szczepański (67 min). Sędzia nie uznał bramek Piotra Gruszki (wcześniej faulował Krzysztofa Bilewicza) oraz Marcina Żurawskiego (sędzia dopatrzył się pozycji spalonej). Pomimo to wynik nie uległ już zmianie i Tomasovia czeka na kolejną bitwę w drodze do celu. Następna twierdza do zdobycia to Stal w Stalowej Woli już w najbliższą środę. • BRAMKA 1:0 Kocis 42 min SKŁADY Hetman: Mańka – Karpowicz, Sawic, Waga – Pliżga, Walewski, Vukadinović (90 M. Lipiec), Kocis, Sobczyk (89 Chałas) – Kapłon (61 Giza), Albingier (79 Szepeta). HEKO: Łukiewicz – Dworzyński, Heinrich, Kościukiewicz, Zawistowski – Cheda, Hajduk, Grzegorzewski, Trela – Jasiński (62 Matuszczyk), Piechna. Czerwona kartka: Trela (HEKO) w 71 min za drugą żółtą. Żółte kartki: Walewski, Sawic, Vukadinović (Hetman), Dworzyński, Kościukiewicz, Piechna, Trela (HEKO). Sędziował: Krzysztof Figarski (Warszawa). Widzów: 300. Zwycięstwo Hetmana nad HEKO Czermno 1:0 w zasadzie zagwarantowało zamościanom utrzymanie w trzeciej lidze. Teraz więc w spokoju mogą dokończyć obecny sezon oraz grać i trenować z myślą o przyszłym. Pierwszą groźną sytuację w tym spotkaniu przeprowadzili gospodarze. W 9 min mocno zza pola karnego uderzał Marcin Walewski, jednak były bramkarz Hetmana Sebastian Łukiewicz był na posterunku. Kolejną szansę miał Serb Sasza Vukadinović, który po podaniu Tomasza Sobczyka z lewej strony niecelnie strzelił z woleja. W rewanżu Marcina Mańkę próbował zaskoczyć Krzysztof Trela, jednak golkiper zamościan, choć z trudem, ale opanował piłkę. Także strzał Dominika Jasińskiego sprawił Mańce wiele problemów, ale i tym razem wyszedł z opresji zwycięsko. Jedynego gola meczu zdobył Marian Kocis. Słowak skutecznie uderzył z rzutu wolnego i Łukiewicz musiał sięgnąć po piłkę do siatki. Chwilę później ten sam zawodnik miał podobną szansę na podwyższenie prowadzenia, ale tym razem minimalnie przestrzelił. Po wznowieniu gry dwie dogodne sytuacje mieli przyjezdni, jednak po uderzeniach Pawła Załogi i Grzegorza Piechny piłka nie poszybowała w światło bramki. W 60 min ponownie szczęścia spróbował Vukadinović, jednak i tym razem nie było dane Serbowi cieszyć się z bramki w tym spotkaniu. Uderzona przez niego futbolówka odbiła się przed Łukiewiczem i przeszła obok słupka. Niewiele ponad dziesięć minut później goście musieli grać w dziesięciu przeciwko jedenastu zawodnikom Hetmana, bo za drugą żółtą kartkę z boiska zszedł Trela. W końcówce okazję miał jeszcze Bartosz Szepeta, ale w pojedynku sam na sam z Łukiewiczem lepszy okazał się bramkarz HEKO. (pafi) BRAMKI 0:1 – Policht 9 min, 1:1 – Prędota 63 min SKŁADY Motor: Rachowski – Maciejewski, Kucharski, Ryczek, Różański – Syroka, Golisz (84 Chmura), Kubiak (54 Prędota), Zajączkowski – Koczon, Popławski (69 K. Nowak). Sandecja: Jachowicz – Szczepanik, Łukasik, Kandyfer – Gryźlak (73 Zachariasz), Szczepański, Damasiewicz, A. Ciastoń (90 G. Nowak), Krupa – Świerad (85 Florian), Policht. Żółte kartki: K. Nowak (Motor) – Kandyfer (Sandecja). Sędziował: Jacek Zygmunt (Jarosław). Widzów: 1000. Forma piłkarzy lubelskiego Motoru nadal jest dużą zagadką. Lublinianom częściej przytrafiają się słabe występy i do takich możemy zaliczyć sobotni. Mecz z Sandecją Nowy Sącz z trudem zremisowali 1:1. Lubelski mecz nie dostarczył wielu emocji. Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że toczył się w dosyć przyjaznej atmosferze, chociaż obydwa zespoły na pewno dążyły do uzyskania jak najkorzystniejszego wyniku. Gra jednak nie była zbyt ostra. Miły klimat panował także podczas konferencji prasowej. Trenerzy wymienili uprzejmości. Adam Nawałka – były zawodnik Wisły Kraków i reprezentant Polski, obecnie szkoleniowiec Sandecji, stwierdził, że Motor to znana firma, która powoli chce odzyskać dobrą pozycję w krajowym futbolu i życzy lublinianom szybkiego osiągnięcia celu. Z kolei trener Grzegorz Komor chwalił grę przeciwników, mówiąc, że miejsce Sandecji w tabeli nie jest adekwatne do umiejętności i możliwości piłkarzy z Nowego Sącza. Goście rzeczywiście pokazali, że mogą być groźnym rywalem, przynajmniej dla Motoru. Prowadzenie uzyskali już w 9 min. Michał Gryźlak dość przypadkowo dośrodkował z prawej strony, piłka odbiła się jeszcze od słupka i trafiła do Rafała Polichta. Ten stojąc kilka metrów od bramki pewnie strzelił do siatki. – Takiego zagrania nie ćwiczyliśmy na treningach, ale wyszło idealnie – zapewniał Adam Nawałka. W 23 min Sandecja mogła podwyższyć prowadzenie, jednak Bartłomiej Damasiewicz uderzył nad poprzeczką, chociaż do bramki miał tylko kilka metrów. Z kolei Motor z trudem konstruował akcje ofensywne, ale mimo to trener Komor był zadowolony z postawy lublinian właśnie w pierwszej połowie. Być może koneserzy dostrzegli jakieś walory w grze Motoru, ale dla większości obserwatorów jeden strzał w światło bramki Sandecji, to stanowczo za mało. W 30 min z rzutu wolnego uderzył Piotr Kucharski. W drugiej połowie Motor zagrał energiczniej i zdołał wyrównać, ale wcześniej goście byli blisko podwyższenia wyniku. W 52 min po dośrodkowaniu Damasiewicza Policht uderzył z pierwszej piłki, obok słupka. Przy kolejnym ataku Sandecja zapomniała o asekuracji, co skwapliwie wykorzystali lublinianie. Marcin Popławski idealnie zagrał na wolne pole do Piotra Prędoty, który tym razem pojawił się na boisku dopiero w 54 min (zastąpił Marcina Kubiaka). Napastnik Motoru wykorzystał swoją szybkość, znalazł się sam na sam z Piotrem Jachowiczem i wygrał pojedynek. Później szanse na gola miał jeszcze Marcin Syroka (strzelił nad poprzeczką). Goście także zagrozili lubelskiej bramce. W końcówce spotkania doszło do kilku spięć na polu karnym Motoru, na szczęście bez przykrych konsekwencji. Artur Toruń

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama