Firmy, które pracowały przy budowie nowej siedziby miejskiej biblioteki, upominają się o pieniądze. Główny wykonawca tłumaczy się brakiem środków. Z kolei inwestor, czyli Urząd Miasta, twierdzi że nic o ich obecności na placu budowy nie wiedział.
- Na budowę weszliśmy w marcu 2013 roku. Na początku wszystko układało się dobrze, dostawaliśmy pieniądze za wykonaną robotę. Problemy zaczęły się w czerwcu - opowiada Marcin Wilk, właściciel firmy Ekomonter spod Świdnika. - W sumie nie zapłacono mi ok. 227 tys. zł. Generalny wykonawca tłumaczył się brakiem środków, więc zgłosiłem się do inwestora, czyli Urzędu Miasta. Wtedy dowiedziałem się, że w dokumentach nie figuruję jako podwykonawca tej inwestycji - denerwuje się Wilk.
Przetarg na adaptację budynku po dawnej komendzie straży pożarnej na potrzeby miejskiej biblioteki radzyński magistrat ogłosił w marcu 2012 r. Trzy miesiące później urząd podpisał umowę z lubelskim przedsiębiorstwem Cezar.
Inwestycja za 1,7 mln zł otrzymała dotację z ministerstwa (148 tys. zł). Miała być gotowa w czerwcu 2013 roku. Urzędnicy twierdzą, że generalny wykonawca zobowiązał się do samodzielnego wykonania wszystkich, bez udziału podwykonawców.
- Cezar nie dotrzymał terminów, więc zdecydowaliśmy o odstąpieniu od umowy. Wtedy do magistratu zaczęły wpływać pisma roszczeniowe o zapłaty od podwykonawców, o których formalnie nic nie wiedzieliśmy - mówi Witold Kowalczyk burmistrz Radzynia Podlaskiego. - Z firmą Cezar już się rozliczyliśmy. Nie mamy natomiast żadnych zobowiązań wobec podwykonawców - dodaje.
Arkadiusz Matuła z firmy Cezar odbija piłeczkę. - Nie mogliśmy zapłacić podwykonawcom, bo nie dostaliśmy środków od inwestora - mówi Matuła. - W grudniu 2013 r. przedstawiliśmy magistratowi kosztorys na ponad 600 tys. zł, w którym opisaliśmy ile należy wypłacić każdemu podwykonawcy - dodaje.Marcin Wilk twierdzi, że urzędnicy dobrze wiedzieli o obecności podwykonawców na placu budowy. - Inspektorzy z magistratu przychodzili na teren budowy. Robili zdjęcia, odbierali kolejne etapy inwestycji i dopingowali nas aby spieszyć się z robotą - relacjonuje właściciel firmy spod Świdnika.
Ekomonter to nie jedyny poszkodowany. Kulmex z powiatu radzyńskiego prowadził m.in. prace wyburzeniowe. Formalnie również nie figurował jako podwykonawca. - Do tej pory nie udało mi się odzyskać ok.140 tys. zł. O zapłatę walczę w sądzie - mówi Włodzimierz Kulenty, właściciel firmy.
Sprawę do prokuratury zgłosił też Marcin Wilk. - Trwają czynności wyjaśniające. Jeszcze nie wiadomo czy zostanie wszczęte śledztwo w tej sprawie - informuje radzyńska prokuratura rejonowa.
Budowę biblioteki kontynuuje Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych z Radzynia Podlaskiego. Ma być gotowa w wakacje.
Komentarze