Co to za matka!
Nocą po ulicy Daszyńskiego błąkała się pijana kobieta z dzieckiem na ręku. Nie wiadomo do czego doprowadziłaby jej nieodpowiedzialność, gdyby jakiś świadek nie zadzwonił po policję. Bezmyślna matka trafiła do izby zatrzymań, a dziecko
do szpitala.
- 07.02.2006 20:03
– Gdy podjechał patrol, kobieta z dzieckiem stała na chodniku przed blokiem – mówi Agnieszka Pawlak z lubelskiej policji. Była to 23-letnia Diana S. z dwuletnią córeczką. Policjantom bełkotliwie powiedziała, że ma chore nerki i nie może się ruszać. Szybko okazało się, co jest prawdziwą przyczyną je „niemocy”. Diana S. miała w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu! Przyjechało pogotowie. Lekarz ocenił, że dziecku nic nie dolega. Nie było zaniedbane.
– Kobieta przyznała, że nie ma gdzie zostawić dziecka – dodaje Pawlak. – Dziewczynka została więc zabrana na oddział pediatryczny szpitala przy
al. Kraśnickiej.
23-latka trafiła zaś do izby zatrzymań komendy miejskiej. Trzeźwiała przez wczorajszy dzień. Policja o jej zachowaniu zawiadomiła Sąd Rodzinny, który może nawet odebrać jej dziecko.
To już drugi taki przypadek w ostatnim czasie. Pod koniec stycznia pijana kobieta siedziała na klatce schodowej bloku na Czubach. Obok niej leżał dwuletni chłopiec. 35-letnia Elżbieta M. miała ponad dwa promile alkoholu.
Po wytrzeźwieniu mogła odebrać dziecko ze szpitala. Policja obwiniała ją o wykroczenie: złą opiekę nad synkiem. Jej sprawa trafiła też do Sądu Rodzinnego, który ma się przyglądać, jak kobieta wychowuje synka. (er)
Reklama
Komentarze