Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co to za matka!

Nocą po ulicy Daszyńskiego błąkała się pijana kobieta z dzieckiem na ręku. Nie wiadomo do czego doprowadziłaby jej nieodpowiedzialność, gdyby jakiś świadek nie zadzwonił po policję. Bezmyślna matka trafiła do izby zatrzymań, a dziecko do szpitala.
– Gdy podjechał patrol, kobieta z dzieckiem stała na chodniku przed blokiem – mówi Agnieszka Pawlak z lubelskiej policji. Była to 23-letnia Diana S. z dwuletnią córeczką. Policjantom bełkotliwie powiedziała, że ma chore nerki i nie może się ruszać. Szybko okazało się, co jest prawdziwą przyczyną je „niemocy”. Diana S. miała w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu! Przyjechało pogotowie. Lekarz ocenił, że dziecku nic nie dolega. Nie było zaniedbane. – Kobieta przyznała, że nie ma gdzie zostawić dziecka – dodaje Pawlak. – Dziewczynka została więc zabrana na oddział pediatryczny szpitala przy al. Kraśnickiej. 23-latka trafiła zaś do izby zatrzymań komendy miejskiej. Trzeźwiała przez wczorajszy dzień. Policja o jej zachowaniu zawiadomiła Sąd Rodzinny, który może nawet odebrać jej dziecko. To już drugi taki przypadek w ostatnim czasie. Pod koniec stycznia pijana kobieta siedziała na klatce schodowej bloku na Czubach. Obok niej leżał dwuletni chłopiec. 35-letnia Elżbieta M. miała ponad dwa promile alkoholu. Po wytrzeźwieniu mogła odebrać dziecko ze szpitala. Policja obwiniała ją o wykroczenie: złą opiekę nad synkiem. Jej sprawa trafiła też do Sądu Rodzinnego, który ma się przyglądać, jak kobieta wychowuje synka. (er)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama