Przypomnijmy. Rodzina Michała Sz. mieszkała w Warszawie. 30-latek pracował tam jako sprzedawca w sklepie. Jego małżeństwo przeżywało jednak kryzys i para się rozeszła. Mężczyzna przyjechał więc do rodziny w Łęcznej. Od poniedziałku miał pod opieką 3-letniego Kacpra. We wtorek obaj wyjechali do Parczewa. Rzekomo, aby odwiedzić krewnych.
W rejonie Uhnina Michał Sz. zjechał na polną drogę. Samochód szybko zakopał się błocie. Mężczyzna wyciągnął więc syna i zabrał go do lasu. Chwilę później zadał mu cios nożem. Na szczęście szybko ochłonął.
- Chwycił dziecko i wybiegł na drogę - wyjaśnia Syk-Jankowska. - Zatrzymał przypadkowy samochód, prosząc o pomoc. Na szczęście chwilę później przejeżdżała tamtędy karetka. Udało się ją zatrzymać.
Ratownicy jechali do innego wezwania, ale w pierwszej kolejności zajęli się rannym chłopcem. Najprawdopodobniej tylko dzięki temu dziecko nie straciło życia. Kacperek w ciężkim stanie trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Matka zabroniła lekarzom udzielania informacji o stanie zdrowia chłopca.
Michałowi Sz. grozi kara od 8 do 25 lat więzienia.
Ojciec dźgnął syna nożem w brzuch. Został tymczasowo aresztowany
30-letni Michał Sz. z Łęcznej decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa swojego 3-letniego syna Kacpra.
- 15.05.2014 09:54

Reklama













Komentarze