Podpalił człowieka
Grupa bandytów napadła na dwóch mężczyzn, którzy pili alkohol w parku w Łęcznej. 18-letni Adam G. oblał jednego z nich denaturatem, a potem podpalił. Wczoraj trzech oprawców zostało aresztowanych.
- 22.08.2006 19:41
Ofiarami bandytów padli 51-letni Jan M. i 47-letni Waldemar B. Mieszkają pod Łęczną. W niedzielę po południu pili w parku. Z czasem zasnęli. Około godz. 15 obudziło ich czterech mężczyzn. Nie chcieli im nic zabrać, po prostu znaleźli kogoś, na kim mogli się wyżyć. Zaczęli ich kopać gdzie popadło. Na koniec najmłodszy z nich wylał na ubranie Waldemara B. butelkę denaturatu. Wyciągnął zapalniczkę i podpalił. Waldemar B. zaczął się tarzać po ziemi. Dzięki temu ugasił płomienie.
Policja była w parku już po kilku minutach. Zawiadomił ją przypadkowy świadek, który widział szarpiących się mężczyzn. Napastnicy uciekli.
– Starszy z mężczyzn miał na twarzy ślady pobicia – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Młodszy miał poparzone barki, tułów i przedramiona. Obok niego leżała spalona koszulka.
Oprawcy wpadli jeszcze tego samego dnia. Policja zatrzymała ich na terenie Łęcznej. Krzysztof Sz., Karol B. i Jarosław G. pochodzą z gminy Milejów. Każdy z tej trójki ma nieco ponad 20 lat. Są już dobrze znani policji. – Nie potrafili podać żadnego motywu swego postępowania – mówi Jacek Kucharczyk, zastępca komendanta powiatowego policji w Łęcznej.
Waldemar B. trafił do szpitala. Lekarze stwierdzili u niego poparzenia piętnastu procent powierzchni ciała. Chcieli, żeby został na oddziale, ale mężczyzna wyszedł ze szpitala i nie wrócił. W szpitalu jest drugi z pobitych.
W poniedziałek rano policja zatrzymała czwartego z oprawców, 18-letniego Adama G., brata schwytanego dwa dni wcześniej Jarosława. To on podpalił Waldemara B. Dziś zostanie doprowadzony do prokuratury. Może mu zostać postawiony nawet zarzut usiłowania zabójstwa. (ER)
Reklama













Komentarze