Reklama
Student złapał pijanego drania
Wypił, jechał, potem zabił. Myślał, że się wywinie. Nic z tego
- 26.01.2007 18:51
Bez chwili zastanowienia ruszył w pościg za piratem drogowym, który przejechał przechodnia. A kiedy go dopadł, zabrał kluczki i wezwał wsparcie. Policjanci chwalą studenta Akademii Rolniczej w Lublinie za odwagę, rozsądek i obywatelską postawę.
31-letni Grzegorz P. w czwartek około godz. 17 szedł do pracy. Był kilkanaście metrów do przystanku autobusowego w podlubelskim Maryninie. I wtedy uderzył w niego fiat uno. Pieszy nie przeżył spotkania z mordercą za kierownicą.
Przy potrąconym natychmiast zebrała się grupka ludzi. Od strony Lublina nadjechał volkswagenem pan Adam z żoną. - Zatrzymałem się. Ktoś krzyczał: \"zapisać numery, on ucieka tym samochodem”. Nie namyślałem się, zawróciłem i ruszyłem w pościg za fiatem uno - opowiada Adam, 24-letni student Akademii Rolniczej w Lublinie, mieszkaniec Radawca.
W międzyczasie Anna, żona pana Adama, zadzwoniła na policję. - Fiat z Marynia jechał w kierunku drogi bełżyckiej. 100 kilometrów na godzinę, momentami 120 km/godz. Kluczył bocznymi drogami. W końcu wpadł na szosę bełżycką. Potem skręcił w stronę lotniska w Radawcu - opowiada pan Adam.
Jego żona przez cały czas miała na linii dyżurnego z lubelskiej policji. Pościg zakończył się po kilkunastu kilometrach, na jednej z bocznych dróg w pobliżu lotniska w Radawcu. - Fiat uno po prostu stanął. Podbiegłem do samochodu, zabrałem kierowcy kluczki i kazałem czekać na policję. Coś bełkotał i pytał w co uderzył. Palił nerwowo papierosy, ale nie bardzo wiedział, co się dzieje - relacjonuje pan Adam.
Policjanci są zachwyceni postawą studenta. - Zachował się bardzo mądrze. Nie starał się zajeżdżał drogi uciekającemu samochodowi. Nie ryzykował. Szóstka z plusem za mądrość, obywatelską postawę oraz zimną krew - chwali Tomasz Jachowicz z lubelskiej drogówki.
- Na wiosnę, jak będzie nabór, chcę zdawać do szkoły policyjnej w Legionowie. Potem chciałbym pracować w drogówce - mówi pan Adam. Jest skromnym człowiekiem, nie zgodził się na publikację nazwiska i wizerunku.
Sprawcą śmiertelnego wypadku okazał się Franciszek B., 50-letni mieszkaniec Lublina. Badanie krwi wykazało 1,6 promila alkoholu. Grozi mu do 12 lat więzienia. Wczoraj został aresztowany.
Reklama












Komentarze