Reklama
Niech miliony zostaną w Bogdance
Lubelska kopalnia zarobiła w 2006 roku 89 mln złotych.
- 02.02.2007 19:04
Chce je przeznaczyć na uruchomienie kopalni w Stefanowie, dzięki której przybędzie 1000 nowych miejsc pracy. Ale co będzie z pieniędzmi zadecyduje Ministerstwo Skarbu.
W ubiegłym roku minister zabrał aż 60 proc. z zarobionych przez górników na czysto 73 mln zł. W tym roku zysk jest większy, ale przyszłość pieniędzy stoi pod znakiem zapytania. - Właścicielem Bogdanki jest Skarb Państwa i to on wkrótce zdecyduje, na co przeznaczyć zysk za 2006 rok - podkreśla Stanisław Stachowicz, prezes Bogdanki. - Zarząd kopalni, jak co roku, chce aby jak największa kwota trafiła na inwestycję w pobliskim Stefanowie. Tam od kilku lat trwają przygotowania do wydobycia węgla.
W tym roku kierownictwo Bogdanki chce kończyć budowę szybu w Stefanowie. Jeśli pieniądze z zysku zostaną w Bogdance pierwszy węgiel wyjechałby z nowego szybu już w 2009 r. - Liczymy, że już w tym pierwszym roku wydobylibyśmy dodatkowe 3 mln ton węgla - ocenia Mirosław Taras, rzecznik Bogdanki. Otwarcie nowego szybu będzie oznaczało podwojenie wydobycia węgla przez Bogdankę. Ma to nastąpić w latach 2010-2011.
Większe wydobycie to niższe koszty i większe zyski. Bogdanka już dzisiaj mogłaby sprzedawać więcej węgla, bo na brak klientów nie narzeka. Wszystko dzięki niższym kosztom transportu i wydobycia w porównaniu do śląskich kopalń. W 2006 roku Bogdanka sprzedała 5,1 mln ton węgla.
- Jak nam dadzą żyć i zostawią pieniądze w kopalni, to dzięki uruchomieniu szybu w Stefanowie w ciągu trzech lat zwiększymy zatrudnienie o 1000 osób - przewiduje Bogusław Szmuc, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Bogdance. Potwierdza to kierownictwo kopalni. - Dzisiaj zatrudniamy 3300 osób. Stefanów to kolejne 1100 miejsc - dodaje Taras.
Nie tylko ewentualne zabranie zysków do Warszawy może pokrzyżować plany inwestycyjne kopalni. Wciąż aktualna jest sprawa konsolidacji lubelskiej kopalni z Grupą Enea i Elektrownią Kozienice. Rząd chce, aby najbardziej dochodowa kopalnia w kraju połączyła się z zadłużonymi spółkami, a siedziba powstałej w ten sposób grupy energetycznej przeniosła się poza Lubelszczyznę. - Walka o niezależność naszej kopalni trwa już ponad pół roku - mówi Szmuc. - W tej chwili Ministerstwie Gospodarki powstał projekt ustawy, który przesądza o konsolidacji i to bez konsultacji z nami. To bezprawie. Będziemy dalej walczyć.
Reklama












Komentarze