Reklama
Bakterie zabiły Sylwię
19-letnia Sylwia spod Radzynia Podlaskiego poczuła się źle w piątek. W sobotę już nie żyła.
- 05.02.2007 18:40
Zmarła najprawdopodobniej na sepsę wywołaną niebezpiecznymi meningokokami. Dwa tygodnie temu ta sama choroba zabiła 6-latka z Wólki Lubelskiej.
- Pierwsze objawy pojawiły się w piątek przed godz. 8 rano. Sylwia skarżyła się na bóle brzucha, wymiotowała, miała podwyższoną temperaturę - poinformował wczoraj Jerzy Kowalczyk, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.
Mimo złego samopoczucia poszła do szkoły, ale zwolniła się z zajęć, ponieważ było coraz gorzej. Około godz. 21 rodzina wezwała pogotowie. Lekarz zalecił leczenie w warunkach domowych, podając leki przeciwbólowe i kroplówkę. W nocy z piątku na sobotę stan Sylwii jeszcze bardziej się pogorszył. Ponownie wezwano pogotowie. Chorą przewieziono do szpitala w Radzyniu Podlaskim.
Do lecznicy weszła jeszcze o własnych siłach, ale śmierć przyszła błyskawicznie. Lekarze zaobserwowali krwawe wylewy na całym ciele. W sobotę o godz. 6 dziewczyna zmarła.
- Na podstawie szybkiego rozwoju objawów podejrzewaliśmy sepsę pochodzenia meningokowego, dlatego zawiadomiliśmy sanepid - mówi Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala.
Inspektorzy sanitarni natychmiast objęli nadzorem epidemiologicznym osoby narażone na zakażenie: 6 domowników oraz uczniów ze szkoły, do której chodziła Sylwia. - Wymazy od zmarłej oraz osób z jej otoczenia bada laboratorium sanepidu w Lublinie - mówi Mirosław Starzyński, powiatowy inspektor sanitarny w Radzyniu Podlaskim. - Wyniki będą w najbliższych dniach.
Wszystkim narażonym na zakażenie podano antybiotyki. - Dziś było spotkanie inspektora sanepidu z młodzieżą i nauczycielami, który zapoznał wszystkich z sytuacją - powiedział nam wczoraj Wiesław Korulczyk, zastępca dyr. szkoły, do której chodziła Sylwia. - Zajęć nie odwołaliśmy. Sanepid uznał, że nie jest to konieczne. Żaden inny uczeń nie ma podejrzanych objawów.
Sepsa to zakażenie całego organizmu mogące prowadzić do śmierci. Dwa tygodnie temu najbardziej zjadliwa odmiana tej choroby zabiła 6-letniego chłopca z Wólki Lubelskiej. Dziecko zaczęło gorączkować i wymiotować. Rodzice przywieźli je do szpitala. Po kilkunastu godzinach zmarło.
Reklama












Komentarze