Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Agent, nie agent spowiadać się musi

Na Lubelszczyźnie ze swojej przeszłości rozliczyło się dopiero kilka z kilkudziesięciu tysięcy zobowiązanych do tego osób.
Najsprawniej idzie to naukowcom i dziennikarzom. Opornie samorządowcom i dyrektorom szkół. - Na razie nie zauważyłem, by ktoś ze składających oświadczenia lustracyjne przyznał się do współpracy z SB - mówi Sebastian Woliński, inspektor ds. ochrony sieci teleinformatycznych w Biurze ds. Ochrony Informacji Niejawnych w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Dokumenty przychodzą tu w wersji papierowej. Później są segregowane i wprowadzane do komputera. Przesyłają je nie tylko samorządowcy i pracownicy urzędów: wojewódzkiego oraz marszałkowskiego. - Składają je tam również dyrektorzy szkół. Bo kuratorium nie jest dla nich pracodawcą, sprawuje tylko nadzór merytoryczny nad ich pracą - tłumaczy Jolanta Misiak, wicekurator oświaty. I przyznaje, że sama jeszcze oświadczenia nie złożyła. Kto już to zrobił? - Z urzędu wojewódzkiego wszyscy, którzy powinni. Z marszałkowskiego 20 osób. Samorządy przysłały nam 290 oświadczeń. Od dyrektorów szkół otrzymaliśmy 230 - wylicza Woliński. Oświadczenia powinno też złożyć prawie 4 tys. naukowców z lubelskich uczelni. Najsprawniej przebiega to na Akademii Medycznej. Z 720 osób zlustrowało się już ponad 600. - Większość ludzi chce jak najszybciej mieć to za sobą - mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik AM. Z 600 osób związanych z Akademią Rolniczą polecenie lustracji wykonało prawie 400 naukowców. - Ale wszyscy czekamy na decyzję Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Ustawy lustracyjnej. Może ona wywrócić całą lustrację do góry nogami - podkreśla prof. Krzysztof Czernaś, prorektor ds. kadr AR. Ze swojej przeszłości rozliczają się także dziennikarze. - Już wypełniłam i złożyłam - zapewnia Magda Grydniewska z Radia Lublin. Podobnie postąpił Tomasz Rakowski, dyrektor lubelskiego oddziału TVP. Termin składania oświadczeń mija 15 maja. Wszystkie trafią do Instytutu Pamięci Narodowej. - Ich sprawdzanie potrwa kilka lat - twierdzi Stanisław Michałowski, dziekan Wydziału Politologii UMCS. - W międzyczasie pojawią się jakieś listy agentów, niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego z prawdą, które mogą sprawić wielu osobom niezasłużoną krzywdę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama