Reklama
Mundurki ostatniej szansy
Tylko do poniedziałku szkoły przyjmują wnioski o dofinansowanie mundurków i podręczników. Ale wielu rodziców nie wie, że termin mija.
- 26.07.2007 16:56
Dyrektorzy szkół są zgodni: problem powstał, bo rozporządzenie ministra edukacji o dofinansowaniu zostało ogłoszone zbyt późno. - Dosłownie w ostatniej chwili - mówi Grażyna Cetera, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 8 w Chełmie. - W dniu zakończenia roku szkolnego przekazaliśmy rodzicom informację, że mogą się starać o dopłaty. Starsi uczniowie otrzymali adresowane do rodziców karteczki z odpowiednią informacją. Ale i tak obawiam się, że znajdą się tacy, którzy spóźnią się ze złożeniem wniosku.
Dyrektor Cetera spodziewa się, że w jej szkole wnioski o dopłaty złoży około 200 rodzin. Do tej pory uporała się z tym połowa.
- Bo są wakacje i do rodziców pewne informacje nie docierają - tłumaczy Dorota Lorenc, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 5 w Świdniku. - My ogłaszaliśmy o dopłatach niemal wszędzie. Nawet w przedszkolach, żeby rodzice pierwszoklasistów o tym wiedzieli. Ale i tak jestem pewna, że do części te wiadomości nie dotarły i nie wszyscy przyjdą z wnioskiem o dofinansowanie.
Tymczasem ministerstwo chce już 10 sierpnia znać liczbę dzieci z każdego województwa, którym przysługuje dopłata. Dlatego lubelskie kuratorium wyznaczyło ostateczny termin na 30 lipca. Do tego dnia samorządy mają przekazać informacje zebrane od dyrektorów szkół. Co będzie ze spóźnialskimi?
- Trudno powiedzieć - mówi Jolanta Kasprzak, rzeczniczka lubelskiego Kuratorium Oświaty. - Ministerstwo wyznaczyło sztywne terminy. Ale myślę, że jeśli będzie więcej takich szkół, w których rodzice zgłosili się po czasie, to dokonamy korekty. To jednak nic pewnego.
O dofinansowanie mogą ubiegać się rodziny, w których miesięczny dochód na osobę nie przekracza 351 zł netto. Jeśli dochód wynosi już o złotówkę więcej, to dopłata się nie należy. - A przecież ktoś, kto nie łapie się na tę kwotę, wcale nie musi być zamożny - mówi dyrektorka Lorenc.
- Mamy do czynienia z kolejną nieprzemyślaną decyzją naszego ministerstwa - ocenia Ewa Suchań, prezes Powiatowego Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Chełmie.
Reklama












Komentarze