Reklama
Archeolodzy wracają do Sobieszyna
Dwa lata temu ekipie dr Łuczkiewicza z UMCS udało się odsłonić połowę domu słupowego. Teraz archeolodzy wracają do dawnej osady wandalów
- 05.08.2007 17:00
Archeolodzy wrócą do Sobieszyna na dwa tygodnie września. - W tym roku chcemy odkryć drugą część domu słupowego - zapowiada dr Piotr Łuczkiewicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. To on czuwa nad badaniami, które są prowadzone w Sobieszynie od prawie 10 lat. Dotąd ekipie udało się odsłonić kilka domów mieszkalnych typu półziemiankowego oraz fragmenty pierwszego domu słupowego (takiego, który został zbudowany na ziemi ze słupów). Teraz po rocznej przerwie, dr Łuczkiewicz chce wróci tam z kilkuosobową grupą studentów, by dokończyć prace.
- Cały czas trwa żywa dyskusja z jakim ludem mamy tu do czynienia, ale prawdopodobnie są to wandalowie - opowiada Piotr Łuczkiewicz. - Osada w Sobieszynie funkcjonowała od połowy II wieku p.n.e aż do II wieku n.e. Wszystko wskazuje na to, że później to miejsce zostało opuszczone.
Jednym z najpóźniej odnalezionych zabytków jest srebrny denar Marka Aureliusza. - Barbarzyńca przerobił ją na wisiorek. Przez środek przewiercił dziurę, aby można było przeciągnąć rzemień. A do tego chyba nie darzył widniejącego na monecie władcy sympatią, bo pieczołowicie spiłował z niej wizerunek cesarza - śmieje się dr Łuczkiewicz.
W osadzie znaleziono też mnóstwo ceramiki, części strojów, ówczesne agrafki, noże, krzesiwa. - Musieli mieć też kogoś w rodzaju lekarza, bo znaleźliśmy narzędzie z brązu, przypominające skalpel. Ktoś kto je kupił czy przywiózł z wyprawy musiał wiedzieć do czego służy - podkreśla archeolog.
Ludzie, którzy mieszkali w osadzie zajmowali się przede wszystkim rolnictwem. Pracowali tam także metalurdzy. W pobliżu przepływającej przez Sobieszyn rzeki Świnki archeolodzy odkryli piece do wytopu żelaza. - Przedmioty z żelaza były raczej wytwarzane na własne potrzeby. Choć oczywiście mieszkańcy osady mieli także kontakt z innymi plemionami. Świadczy o tym wspomniany skalpel, moneta Marka Aureliusza, czy fragmenty ceramiki pochodzącej z obszaru dzisiejszej Słowacji. Ktoś je musiał tu przywieźć - mówi archeolog.
Reklama












Komentarze