Serce dla trojaczków
Ubranka, zabawki, pieluchy, środki czystości dla maluchów. Takie prezenty trafiły do trojaczków, których mama choruje na stwardnienie rozsiane.
- 15.08.2007 19:50
O Szymonie, Marlence i Mikołaju, którzy urodzili się w listopadzie ub. roku, pisaliśmy kilka tygodni temu. Są wcześniakami i na dodatek alergikami. Ale to nie jedyny problem rodziny Weberów ze Skrobowa (gmina Lubartów). Matka dzieci choruje na stwardnienie rozsiane (SM). O tej ciężkiej chorobie dowiedziała się jeszcze zanim urodziła dzieci. Całe szczęście, SM nie zagrażało jej przyszłemu potomstwu. Choroba zaatakowała tuż po porodzie. Kobiecie zaczęła drętwieć jedna noga, pojawiły się problemy przy poruszaniu.
Jakby tego było mało, rodzina jest w ciężkiej sytuacji materialnej. Grzegorz pracuje w prywatnej firmie. Zarabia ok. 800 zł miesięcznie. Wioletta jest pielęgniarką, teraz przebywa na zwolnieniu. - Potrzebujemy pampersów, ubranek i wszystkiego, co potrzebne maleństwom - mówili rodzice.
Kiedy napisaliśmy o maluchach i ich chorej mamie, w redakcji rozdzwoniły się telefony. Dostaliśmy też maile z pytaniami, jak można pomóc trojaczkom. - Chciałbym wraz z żoną przekazać coś dla tej rodziny. Sami mamy bliźniaki i doskonale wiemy, jak wiele potrzeba takim maluchom - napisał do nas Łukasz Komsta. Parę dni później przyszedł do redakcji z wielkimi paczkami wypełnionymi ubrankami, pieluchami i środkami czystości.
Do naszej redakcji przyszła też pani Maria, która przyniosła zabawki. - U mnie w domu są niepotrzebne. Trojaczkom się bardziej przydadzą - stwierdziła.
Wioletta Weber, mama trojaczków, nie kryła wzruszenia. - To wszystko dla nas? - zdziwiła się, gdy zobaczyła pakunki. - Dziękuję ślicznie wszystkim, którzy nam pomagają.
Wsparcie zaoferował też Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Lubartowie. Do końca roku rodzina Weberów ma otrzymywać stamtąd 350 zł miesięcznie. - Dla nas to ogromna pomoc - cieszy się kobieta.
Reklama












Komentarze