Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jedna para, dwa śluby

Leszek i Iwona stanęli na ślubnym kobiercu w marcu zeszłego roku. Sąd uznał jednak, że ich ślub jest nieważny.
Bo urzędnik, który go udzielał, został powołany niezgodnie z prawem. Uroczystość trzeba więc powtórzyć - w najbliższą sobotę. 4 marca 2006 r. To miał być najszczęśliwszy dzień w życiu Iwony Misztal i Leszka Wolaka z Długiego Kąta w powiecie biłgorajskim na Zamojszczyźnie. Wszystko było dopięte na ostatni guzik: świadkowie, obrączki i uroczysta przysięga w Urzędzie Stanu Cywilnego w Józefowie. I wszystko na nic. Ślubu udzielił im Władysław Sitarz, kierownik USC w Józefowie. Dwa dni później wojewoda stwierdził, że Sitarz pełni tę funkcję nielegalnie. Urzędnik został powołany przez burmistrza. Tymczasem stanowisko dyrektora USC powinno być obsadzane w drodze konkursu. Niedługo później Sąd Okręgowy w Zamościu wydał orzeczenie, że małżeństwo Leszka i Iwony... nie istnieje. - Przeprosiliśmy tych państwa - kaja się Roman Dziura, burmistrz Józefowa. - Wypłaciliśmy rekompensatę (5 tys. zł - przyp. red.) i za darmo użyczymy salę w Miejsko-Gminnym Domu Kultury, gdzie w najbliższą sobotę zorganizują wesele. Ale tym razem już nie po ślubie cywilnym. - Zdecydowali się na tzw. ślub konkordatowy - tłumaczy Ewa Wybacz, zastępca dyrektora USC w Józefowie. - Złożą przysięgę przed księdzem w kościele polsko-katolickim w Majdanie Nepryskim, a do nas trafi tylko dokument potwierdzający. - Mam nadzieję, że limit pecha został wyczerpany. Ale na wszelki wypadek przypomnę księdzu, aby w ciągu pięciu dni doniósł do urzędu akt zawarcia małżeństwa - śmieje się Iwona Misztal, panna młoda, która wczoraj jeździła do Zamościa po szytą na zamówienie suknię ślubną. Pan młody odbierał w tym czasie klucze do sali, w której bawić się będzie około 150 weselników. Potem przeliczył naczynia, bo \"wszystko musi się zgadzać”. - Dwa kieliszki trzeba będzie jednak spisać na straty. Rozbijemy je na szczęście - mówi Leszek Wolak. Młodzi nie chcą wracać do przeszłości. - Zaczynamy wszystko od nowa, dlatego będę miała na sobie nową suknię, a Leszek garnitur. Wymieniliśmy nawet świadków. Tylko obrączki pozostały te same - mówi pani Iwona. - Ale poprzednim razem wygrawerowane na nich były tylko nasze imiona - wtrąca Leszek. - Teraz dodaliśmy datę ślubu: 20 października 2007 r.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama