Ogonki białego szaleństwa
Kolejki po narty, dłuuuuuuuuuuuuuugie kolejki do wyciągu - sprawdziliśmy, jak wyglądał ostatni weekend prawdziwie zimowych ferii. Batorz i Rąblów wygrały z Parchatką w konkurencji \"frekwencja na stoku”.
- 03.12.2007 21:16
Batorz. Ogonek do wyciągu - to już szczęśliwcy którzy odstali swoje przed wypożyczalnią nart. Jak zjadą, będą stać w kolejce do baru W sobotnie popołudnie parking przy stoku w Rąblowie był zapełniony do niemal ostatniego miejsca. Przeważały samochody z rejestracjami Puław, Ryk, Nałęczowa, Lublina. Ci, którzy przyjechali bez własnego sprzętu, musieli uzbroić się w cierpliwość. Zanim zjechali, musieli swoje odstać. Tradycyjnie, najwięcej ludzi oblegało wypożyczalnie nart i desek snowboardowych. Żeby wreszcie dostać upragniony sprzęt i wyruszyć na stok trzeba było odczekać około godziny.
- Mówiłem, żeby lepiej kupić plastikowe jabłuszka - jeden z kolejkowiczów usiłował rozbawić zniecierpliwione już dzieci.
Potem przez chwilę było z \"górki”, bo karnety na zjazdy można było dostać bez kolejki. Ale, żeby wreszcie wjechać jednym z trzech wyciągów na górę, trzeba było odstać kolejnych kilka minut. Tradycyjnie najmniejsze kolejki były przy ostatnim, najkrótszym wyciągu. Narciarze wjeżdżali na górę już po pięciu minutach, aby skorzystać z dwóch pozostałych - trzeba było poczekać około dziesięciu minut.
Za to tłumów nie było przy budkach z hot dogami, hamburgerami i grzanym piwem.
Nie mniejszym zainteresowaniem miłośników białego szaleństwa cieszył się w weekend stok w Batorzu. I tu największą bolączką narciarzy są kolejki do wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Żeby wreszcie założyć narty, trzeba odczekać nawet półtorej godziny. Potem trzeba jeszcze zarezerwować od 15 do 30 minut, aby kupić karnet i można ustawić się w kolejkę do wyciągu. Średnio po następnym kwadransie już będziemy na górze.
Reklama
Komentarze