Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ojcowie bronią swoich praw w Tomaszowie

Kilkunastu zdesperowanych ojców pikietowało wczoraj przed Sądem Rejonowym w Tomaszowie Lubelskim. Przyjechali m.in. z Warszawy, Gdańska i Gdyni.
Rozwiesili transparenty i kolorowe baloniki, a potem rozdawali ulotki. Domagali się sprawiedliwego egzekwowania praw dziecka i ojca. - To co się dzieje w sądach, woła o pomstę do nieba - złości się Krzysztof Gawryszczak, prezes Stowarzyszenia na rzecz Poszanowania Prawa Dzieci Rodziny \"Ojcowie z Trójmiasta”. - Są zupełnie sfeminizowane! Mężczyźni walczący o prawa do swoich dzieci są na przegranej pozycji. Tak jest także w Tomaszowie. Do Tomaszowa \"Ojcowie” ściągnęli w obronie Małgorzaty S. z Lublina, oskarżonej o molestowanie swojej... 4-letniej wnuczki. Podobne oskarżenie usłyszeli także jej mąż oraz syn, który jest ojcem dziecka. Rozprawa miała odbyć się wczoraj. - Synowa dopatrzyła się molestowania w tym, że nakładaliśmy jej dziecku pieluchy... niedelikatnie - opowiada pani Małgorzata. - Sąd w Tomaszowie przyznał jej rację. Synowi ograniczono prawa rodzicielskie, a nam zakazano widywania się z dzieckiem. Sąd Okręgowy uchylił tę decyzję. Dlatego znów tu jesteśmy. - Nie rozumiem tych ludzi - odpiera zarzuty była synowa Małgorzaty S. - To psycholog, po spotkaniu z córką złożył doniesienie do prokuratury, a sąd wydał tej rodzinie zakaz kontaktów z dzieckiem. Szum medialny takim problemom nie służy. Nasza rodzina została wystarczająco skrzywdzona. \"Ojcowie z Trójmiasta” zamierzali przypatrywać się rozprawie, ale zostali wyproszeni z sali. A potem rozprawa została odroczona. - To nie z winy tych panów, ale z powodu zmiany składu sędziowskiego - tłumaczy Krzysztof Pliszka, prezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie Lub. (bn)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama