Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zamojski Ratusz zadynda przy kluczach

Cuda Zamojszczyzny można sobie powiesić... przy spodniach.
Widoczki strachów na wróble, kajaków na Wieprzu, wodospadów w Suścu, ale i zamojskiego Ratusza i kościółka w Zwierzyńcu znalazły się na brelokach produkowanych w tomaszowskiej spółdzielni \"Tomspin”. - Mamy kilkanaście wzorów takich przedstawień i nasza produkcja rusza pełną parą - zapewnia Leszek Orluk, prezes Spółdzielni Inwalidów \"Tomspin” w Tomaszowie Lubelskim. - Na razie są nią zainteresowane głównie firmy turystyczne z regionu. Asortyment towarów produkowanych przez tomaszowską spółdzielnię jest oszołamiający. Można tutaj dostać m.in. komplety bielizny pościelowej, rękawice, szpitalne fartuchy robocze, szyby zespolone i kuloodporne, toczone z drewna wałki, tarcicę i wsypy do \"jaśków”. To jednak jej pracownikom nie wystarcza. - Sprzedaż tych rzeczy nie opłaca się tak, jak byśmy chcieli - przyznaje zatroskany Orluk. - Weszliśmy więc w produkcję metalową. Będziemy robić m.in. odlewy i inicjały nagrobkowe dla kamieniarzy. Trzeba być kreatywnym! Ale zaczęliśmy od breloków. Breloki wykonane są ze stopu aluminium z cynkiem. Ich wzory zaprojektował Grzegorz Wajs, artysta plastyk z Narola. Znalazły się na nich wizerunki najciekawszych zabytków i zakątków Roztocza. Mają gustowne łańcuszkach i kosztują od 2,50 do 3 zł. - Wykonywanie projektów było dla mnie prawdziwym wyzwaniem - przyznaje Grzegorz Wajs. - Wiele mam jeszcze w głowie. Rzadko zajmuję się miniaturami. Teraz np. wykonuję dla kościoła św. Mikołaja w Szczebrzeszynie dużą kopię barokowej rzeźby św. Tobiasza. Twórcy breloków są z dzieła zadowoleni, ale samorządowcy jakoś ich jeszcze nie dostrzegli. - A byłyby to świetne materiały promocyjne - podpowiada Orluk. - Doskonałe na wiele okazji. Urzędy ich jeszcze u nas nie zamawiają. To zapewne tylko kwestia czasu. Takie gadżety mają przecież duże wzięciem. W zamojskim Biurze Informacji Turystycznej można m.in. kupić kieliszki do wódki z herbem Hetmańskiego Grodu (5 zł za sztukę), dzwoneczki, naparstki z Ratuszem czy nożyki do papieru i łyżki z lokalnymi motywami. - W sezonie turystycznym dobrze sprzedaje się wszystko - przyznaje Justyna Matyjasek, pracownik zamojskiego BIT. - Wystarczy, że jest na nich jakiś lokalny emblemat, herb czy inny tego typu motyw. Kupują je głównie turyści. Są jednak także kolekcjonerzy, którzy zbierają takie cacka. I mają ich chyba pełne szafy. (jaś)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama