Dopadli drani, którzy skatowali policjanta
Przez najbliższe osiem lat mogą oglądać świat zza krat. Mowa sprawcach brutalnego pobicia funkcjonariusza.
- 09.03.2008 15:29
Wiadomo, że było ich dziewięciu. Wszyscy są mieszkańcami Zamościa, mają od 17 do 21 lat. W weekend usłyszeli zarzut pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Wczoraj sąd postanowił aresztować tymczasowo na trzy miesiące 20-latka, wobec jego kolegów zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego.
Do napadu na 31-letniego funkcjonariusza zamojskiej drogówki doszło w czwartek przed północą na osiedlu Jana Zamoyskiego. Policjant miał tego dnia wolne. Do domu wracał w cywilnym ubraniu.
Wszytsko rozegrało się przed blokiem, w którym mieszka. Sprawcy bili go po całym ciele pięściami i metalową rurką, a gdy upadł nie szczędzili kopniaków. Karetka odwiozła poszkodowanego do szpitala ze złamanymi żebrami, wstrząśnieniem mózgu, urazem klatki piersiowej i wybitym zębem.
Wczoraj policja podała, że feralnego dnia funkcjonariuszowi towarzyszyli trzej koledzy, którzy odwieźli go autem pod blok.
- Na szczęście nie odnieśli większych obrażeń, bo schronili się w samochodzie, którym przyjechali - informuje kom. Joanna Kopeć, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. - Sprawcy agresję wyładowali na aucie, rozbijając tylne lampy, szybę i uszkadzając pokrywę bagażnika.
Na ich trop stróże prawa wpadli następnego dnia. Pierwszym z zatrzymanych był tymczasowo aresztowany wczoraj 20-latek. To dobry znajomy zamojskich stróżów prawa.
W styczniu razem z kolegą dokonał rozboju na niepełnosprawnym mieszkańcu Zamościa, któremu zabrali telefon komórkowy oraz portfel z dokumentami. Podejrzany trafił wtedy za kratki, ale wkrótce zamieniono mu areszt tymczasowy na poręczenie majątkowe.
Wszystko wskazuje na to, że teraz ta sztuka już mu się nie uda. Ani on, ani jego koledzy nie przyznają się do pobicia. Poszkodowany funkcjonariusz nadal przebywa w szpitalu. (LEW)
-
-
-
-
-
Reklama
Komentarze