Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śledztwo utknęło za granicą

Śledztwo dotyczące wyprowadzenia z lubartowskiej spółdzielni ponad trzech milionów złotych utknęło w miejscu.
Prokuratury w Wielkiej Brytanii, USA i Wyspach Marchala pomimo ponagleń nie przesłuchały dotąd ważnych świadków. - Nasza prokuratura zdecydowała więc o zawieszeniu postępowania - mówi Beata Syk - Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. O dziwnych machinacjach finansowych poprzedniego zarządu spółdzielni pisaliśmy już wielokrotnie. Przypomnijmy, że jego członkowie wpadli na pomysł, żeby spółdzielcze pieniądze zainwestować na zagranicznych giełdach. Operacja miała przynieść duże zyski. Spółdzielnia wzięła kredyt, który przelała na zagraniczne konta. Ale pieniądze przepadły. Prokuratura postawiła członkom poprzedniego zarządu zarzuty doprowadzenia spółdzielni do milionowych strat. Bardzo niekorzystna dla nich okazała się opinia biegłego księgowego. Aby skończyć śledztwa aktem oskarżenia prokuratorzy chcą przesłuchania świadków, którzy poza granicami Polski uczestniczyli w niekorzystnych dla spółdzielni transakcjach. Wystąpili więc o pomoc prawną do kilku państw. Mimo ponagleń dotąd nie nadeszły odpowiedzi. Kiedy zostanie wznowione śledztwo - nie wiadomo. Przy wyjaśnianiu jego głównego wątku prokuratorzy natrafili na inne przykłady lekkomyślnego wydawania dużych kwot przez lubartowską spółdzielnię. Blisko 150 tys. zł otrzymał prezes spółki ze Szczecina, który zajmował się odzyskaniem pieniędzy ze skarbu państwa za osiedlową infrastrukturę. 440 tys. zł dostał za prowadzenie sprawy, którą spółdzielnia wytoczyła urzędowi miejskiemu w Lubartowie. Prokuratura zarzuciła mu wyłudzenie od spółdzielni w sumie blisko 600 tys. zł. er

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama