Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

BMW wbiło się w dom

Uderzenie było tak silne, że kierowca auta zginął na miejscu. W posadach zatrząsł się cały budynek: popękały ściany, sufit i komin.
Do tragedii doszło w środę po godz. 18 w Niedzieliskach (gm. Szczebrzeszyn). – Leżałam na łóżku i słuchałam radia – opowiada 75-letnia Janina Kitka. – Nagle zatrzęsło chałupą, z pękających ścian zaczęły zlatywać obrazy, przewróciła się szafa, Boże... Potężny huk słychać było w całej okolicy. – Myśleliśmy, że to piorun strzelił – wspomina Jadwiga Romańczuk, która mieszka po drugiej stronie drogi. W roztrzaskanym BMW zginął 20-latek z tej samej wsi, który wracał do domu z Zamościa. – Znałam go, to był grzeczny chłopak – zamyśla się pani Janina. Samochód wpadł w poślizg podczas omijania dwóch albo trzech dziewczyn. Auto zjechało na pobocze i uderzyło w słup trakcji elektrycznej. Potem przeleciało w powietrzu jeszcze kilka metrów i zatrzymało się dopiero na podmurówce drewnianego domu. – Wszystko wskazuje na to, że do wypadku doszło w wyniku niedostosowania prędkości do warunków ruchu – informuje komisarz Joanna Kopeć z zamojskiej policji. Od uderzenia budynek przesunął się na fundamentach. Uszkodzeniu uległa podmurówka, popękały ściany, sufit i komin. Przy jednym z okien szpara jest tak duża, że można włożyć w nią rękę. – Jak tu teraz mieszkać? – załamuje ręce staruszka, która po wypadku nie zmrużyła oczu. – W zwichrowanym piecu nie można rozpalić, bo się dymi. Boję się, że jak wiatr zacznie wiać, to do reszty rozwali mi chałupę. To kolejny tragiczny wypadek w powiecie zamojskim. We wtorek po południu w Płoskiem zginął pieszy. 51-latek wbiegł na jezdnię zza stojącego żuka wprost pod ciężarowego mercedesa. – Apelujemy o rozsądek na drogach – zwraca się do kierowców i pieszych rzeczniczka zamojskiej policji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama