Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kłusownicy zarzucili śmiertelną sieć

28-letni Marek B. zaplątał się w sieci kłusowników - wynika z naszych wczorajszych ustaleń. Policja sprawdza ten trop.
W piątek Marek B. wsiadł w kajak i wypłynął na jezioro Uściwierz. Nie wrócił na noc do domu. W sobotę ojciec Marka wraz z mieszkającym przy jeziorze Stanisławem Homą, zaczęli szukać syna. - Przy trzcinach, tuż koło brzegu zobaczyliśmy pływający do góry dnem kajak. Po chwili dostrzegliśmy Marka. Nie żył. Jego ciało pływało pod lustrem wody - opowiada Homa. - Marek B. utopił się w płytkiej, półtorametrowej wodzie. Nogi miał zaplątane w rybackie sieci - mówi Sławomir Cielniak z policji w Łęcznej. Wczoraj ustaliliśmy, że sieci nie należały Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Lublinie, który dzierżawi jezioro Uściwierz od Skarbu Państwa. - Nie prowadzimy takich odłowów. Na pewno była to siatka kłusownicza. Dwa tygodnie temu z Uściwierza Straż Rybacka wyciągnęła 400 metrów kłusowniczych sieci - mówi Andrzej Borkowski, dyrektor Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Lublinie. - Kłusownictwo to plaga na pojezierzu. Nie pomagają częste kontrole. Rocznie z naszych akwenów wyciągamy 500-600 kilkunastometrowych siatek kłusowników. O naszych ustaleniach poinformowaliśmy wczoraj Teresę Rojek, prokuratora rejonowego we Włodawie. Zapytaliśmy także, czy prokuratura zajmie się ustaleniem kłusowników, którzy zastawili sieci. - Czekam na wyniki zarządzonej na dzisiaj sekcji zwłok - mówi Teresa Rojek. - Ponadto trudno mi cokolwiek przesądzać, dopóki nie dowiem się, jakie i czyje były sieci, w które zaplatał się Marek B. Na obecnym etapie koncentrujemy się na ustalaniu przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Jakie działania w tej sprawie podjęła policja? - Sprawdzamy wszystkie wątki. Być może był to nieszczęśliwy wypadek, być może Marek B. wpadł we własne sieci. Znalezienie właścicieli sieci będzie bardzo trudne - dodaje Cielniak. Uściwierz przyciąga kłusowników. - Tu żyją dochodzące nawet do 30 kilogramów tołpygi, szczupaki, sumy i okonie. Ludzie z okolicznych wiosek wypływają na jeziora, aby kłusować - mówi Waldemar Dyczewski, sołtys wsi Uściwierz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama